jak kupic debiana?

hmmm to kumpel dał się w konia zrobić - polazłem ostatnio do skarbówki, żeby
się dowiedzieć jak to jest i mi kobita wyjaśniła, że "podatek od darowizny
wynosi 40%, jednakże kwota zwolniona od podatku wynosi 4000 zl. czyli
conajmniej 5 instalacji Windowsa 2000 Professional" jeśli się o tym wie to
można się kłócić...

zastanawiałem się nad rozpoczęciem sprzedaży płyt (żeby właśnie ludzie nie
mieli dylematów) ale niestety nie prowadzę, żadnej działalności gosp. i
musiałbym kombinować z umowami, zleceniami etc. i wychodzi na to, że
musiałbym do interesu dokładać - niestety nie stać mnie. W polsce jest jeden
dystrybutor, który dodatkowo ukrywa informacje o tym fakcie :) (tzn. jest w
oficjalnym spisie debiana, ale podana strona nie istnieje) możesz sobie
jeszcze ze Szwabii zamówić za jakieś 20 EUR. + opłata za kuriera...
dostaniesz 8 płyt w łądnym pudełku, rachunek i może jeszcze jakiś gadżet . w
sumie najpewniejsze i najszybsze źródło...

zobacz sobie http://www.debian.org/CD/vendors/

pozdro bies


     

  Konkurencja ?
jeżeli umowa którą zawarłeś była umową agencji, to z tytułu dochodów
czerpanych przez hurtownię w zwiążku z pozyskanymi przez ciebie klientami
przysługuje ci prowizja, jaką otrzymywałeś wcześniej. Jeżeli natomiast była
to inna umowa to delikatnie mówiąc zrobili cię w konia.
piotr
W ramach działalności gospodarczej zawarłem umowę z pewną hurtownią na
sprzedaż jej artykułów kosmetycznych. Gdy rozwinąłem skrzydła i zdobyłem
stałych klientów hurtownia zerwała ze mną umowę.
Po wszystkim doczytałem się w umowie, że nie wolno mi przez okres dwóch
lat
po rozwiązaniu umowy zajmować się podobną sprzedażą. Czy taki zapis jest
wiążący po rozwiązaniu umowy? Wolałbym zajmować się tym, co robiłem
dotychczas - na własny rachunek, niż zaczynać wszystko od nowa w nowej
branży.
Będę wdzięczny za opinie.




  "nie na sprzedaz" - jak to jest?
Boguslaw Szostak wyskrobał(a):

A ja bym jednak do myslenia nie zniechecal..

dowolną umową cywilno prawną.

DW darowała czytelnikowi KSIĄZKE a nie "licencje na czytanie".
Z programami komputerowymijest troche inaczej, bojuz do tych
nienormalnych praw przywykliśny. Ale coz Ksiązką?

Cy wolno ZAKAZAC sprzedawc książkę ?



Moim zdaniem nie. Takie zastrzeżenie, że "książka nie na sprzedaż" odnosi
się chyba tylko do osób wprowadzających takie rzeczy do obrotu np.
sprzedawców (żeby nie próbowali sprzedawać osobno dodatków) albo jest czystą
informacją dla kupujących, żeby nie dali się zrobić w konia. Poza tym
istnieje art. 57 KC - nie można prawa, które jest zbywalne (a własność jak
najbardziej jest) uczynić niezbywalnym w drodze czynności prawnej. Ten
przepis jasno stwierdza, że zakazanie późniejszej sprzedaży jest
bezskuteczne.


  umowa kupna sprzedaży firma i osoba prywatna

| Jeśli nie masz rachunku to może Cię czekać "kopanie się z koniem" w
| kwestii uznania tego kosztu.
Zakładam, że jeśli nie masz rachunku to przynajmniej płaciłeś przelewem.
Jeśli natomiast płaciłeś gotówką to raczej zapomnij o koszcie.
Piotrek



mozesz laskawie pokazac przepis ktory mowi ze za koszt mozna uznac tylko
umowe ktora byla oplacona przelewem?

osobiscie robie tak: spisuje umowe sprzedazy z tzw osoba prywatna jak ktos

odbior gotowki oraz kolejna w ktorej ja kwituje odbior przedmiotu. Nastepnie
przelewam PCC do US, wysylam druk pcc i tyle

mereko


     

  umowa kupna sprzedaży firma i osoba prywatna

| Jeśli nie masz rachunku to może Cię czekać "kopanie się z koniem" w
| kwestii uznania tego kosztu.
| Zakładam, że jeśli nie masz rachunku to przynajmniej płaciłeś
| przelewem. Jeśli natomiast płaciłeś gotówką to raczej zapomnij o
| koszcie. Piotrek

mozesz laskawie pokazac przepis ktory mowi ze za koszt mozna uznac
tylko umowe ktora byla oplacona przelewem?



Nie wiem na podstawie czego wyciągnąłeś taki wniosek?
Chodzi o sytuację, kiedy nawet nie masz umowy ani rachunku.

osobiscie robie tak: spisuje umowe sprzedazy z tzw osoba prywatna jak

sprzedajacy kwituje odbior gotowki oraz kolejna w ktorej ja kwituje
odbior przedmiotu. Nastepnie przelewam PCC do US, wysylam druk pcc i
tyle



Ale masz umowę z rachunkiem, więc i kwestia dokumentu
zakupu jest jasna i jest dowód poniesienia wydatku.

A gdybyś nie miał umowy i zapłacił gotówką,
to jakie masz argumenty - masz tylko wydruk z aukcji.
Wolałbym mimo wszystko mieć coś jeszcze dodatkowo,
nawet jeśli nie ma na to przepisu, bo brak jest podstawowego
wymaganego dokumentu (umowy)


  "gwarancja" na zywe zwierzeta?

Czy na prawde nikt nic na ten temat nie wie?



Wie, ale daj doczytać do końca ;-) To Usenet a nie biuro porad
natychmiastowych ;-)

sprzedazy zwierzat, które wymienia rozporzadzenie Ministra Rolnictwa
wydane w porozumieniu z Ministrem Sprawiedliwosci oraz Przemyslu
Spozywczego i Skupu, stosuje sie przepisy o rekojmi za wady fizyczne ze
zmianami wskazanymi w dwóch artykulach ponizszych."



Dokładnie. Ale dotyczy to tzw. zwierzat użytkowych.

Rozporzadzenie dotyczy jedynie koni, owiec i norek. Czy to oznacza, ze do
innych zwierzat stosuje sie normalne przepisy KC o rekojmi? Czy tez,  ze
sie nie stosuje?



Przepisy co do renkojmi stosuje się we "wszystkich formach sprzedaży
konsumenkiej, o ile umowa nie stanowi inaczej" (cytat z pamięci, na
Feederacji Konsumentów jest dokładniej)

W sklepach zoologicznych pisza, ze "zywe zwierzeta nie podlegaja
reklamacji", ale czy sa do tego podstawy prawne czy po prostu tak sobie
pisza...



Pisać mogą wszystko, inna sprawa że nie mogą egzekwować przepisów
wewnętrznych sprzecznych z ustawą i odp. rozporządzeniem. Mogą co najwyżej
zaproponować własne, korzystniejsze dla klienta (np. 3-letnią gwarancję
itp.)
Ja osobiście nie kupowałbym nic w sklepie, który tak postępuje, czyli
głosowałbym nogami...


  "gwarancja" na zywe zwierzeta?




| Rozporzadzenie dotyczy jedynie koni, owiec i norek. Czy to oznacza, ze
do
| innych zwierzat stosuje sie normalne przepisy KC o rekojmi? Czy tez,  ze
| sie nie stosuje?
Przepisy co do renkojmi stosuje się we "wszystkich formach sprzedaży
konsumenkiej, o ile umowa nie stanowi inaczej" (cytat z pamięci, na
Feederacji Konsumentów jest dokładniej)



Czyli rozumiem, ze to dotyczy kazdego kupna: ze sklepu i od osoby prywatnej
(ale tylko jak jest umowa?).

To teraz drugie pytanie: czy kupujacy musi udowodnic, ze kupil zwierze
chore, czy sprzedajacy, ze zwierze bylo zdrowe w momencie kupna?

Pozdrawiam,
Joanna


  Rozmagnesowanie procesora ?!?!?

Budzi się pytanie - czemu nie chce skoro chciał? No, i dalej prowadząc cię
za rączkę w tym wnioskowaniu, podpowiadam: Bo pewnie karta ma wady...



To niech je opisze. W magnesy mu nie uwierzę. Lut mógł "spaść", ale w bardzo szczególnych warunkach,
zazwyczaj trzeba mu mocno pomóc.

W każdym razie, IMO, jeśli kupujacy po zapoznaniu się z naszym towarem go
nie chce, powinien móc go oddać. To jest zwykła grzeczność i nie ma nic
wspólnego z argumentami jakich użyje kupujący.



Wszystko fajnie, możemy się bawić w grzeczności itp., ale musisz pamiętać, że druga strona nie musi
być do końca uczciwa. Niestety, na aukcjach internetowych jest cała masa wszelkiej maści
cwaniaczków, próbujących robić w konia innych użytkowników. Jeśli towar odpowiada umowie, czyli
zapewnieniom sprzedającego, to IMHO widziały gały co brały, nie róbmy z aukcji wypożyczalni. Jeśli
są jakieś niezgodności, to kupujący powinien rzetelnie wyszczególnić co jest nie tak i wtedy można
dyskutować nad rozwiązaniem takiego problemu, ale "rozmagnesowanie" procesora ja osobiście traktuję
jako jakąś ściemę i zapala mi się czerwona lampka "uwaga szwindel". Nie znam sprzedającego ani nie
wiem w jakim stanie była karta w momencie sprzedaży - ale jeśli wiedziałbym, że sprzęt był na 100%
sprawny, to lampka zapali się jeszcze mocniej.


  Kupilem se fure :)

Tyle ze mowiac szczerze - gosc powie ze nic nie wie o zadnym Allegro,
widac sasiad mu kawal zrobil, a prokuratura choc moze i moglaby dowody
zebrac .. to poki nie zaplaciles to nie ma podstaw..



Od jakiegoś roku Allegro umożliwia wystawianie przedmiotów na sprzedaż
po weryfikacji danych. Przysyłają na adres, na który założono konto
kopertę, w której jest kod, który należy wpisać gdzieś-tam na stronie.
Nie wiem, czy moto.allegro też się to dotyczy, ale jeśli tak, wtedy
wersja z sąsiadem odpada.

I o ile jakies tam prawa na podstawie KC masz, to sprawiedliwy sad
chyba nie powinien zmuszac kogos do sprzedazy auta wartego 11 tys
za 11 zl ..



Dlaczego nie? Skoro tyle sobie zażyczył? To tak samo, jak z ludźmi
płączącymi, że ktoś zrobił ich w konia np. na kredycie argentyńskim.
Kazał ktoś podpisywać w ciemno umowę? Nie? No to sami sobie winni. A

pozdrawiam
radnor


  jazda wozem do Niemiec (Berlin)

złożyło się że czeka mnie pierwszy wylot pojazdem za zachodnią granicę.
W związku z tym mam pare pytan do 'praktykow':
1) czy są jakies specjalne sprawdzane wymagania co do wyposażenia pojazdu?
2) czy nie bedzie problem jak auto jest zarejestrowane nie na mnie a OC
juz na mnie? (swiezutko kupina fura, nie mam jeszcze nowych papierow,
mam umowe kupna sprzedazy etc)



przede wszystkim to pamietaj, ze wozy nie moga jezdzic autostrada, wiec
musisz jechac innymi drogami (i przekroczyc granice w odpowiednim miejscu)
jesli to jest woz zaprzegowy to pamietaj, ze w niemczech musisz zbierac
odchody z ulicy jesli kon zrobi kupe musisz sprzatnac

zabierz ze soba owies bo na tanksztele nie dostaniesz i ci kun zdechnie
a wtedy cie niemcy za utylizacje obciaza

jesli to traktor to nie wiem czy mozna nim do berlina wjechac, a juz na
pewno bedzie problem z zaparkowanie

:) :) :) :P :P :P


  Plus oszukuje że ma darmowe rozmowy!

A jak ktos sie lubi kopac z koniem - ustawe o sprzedazy konsumenckiej
przeczytrac uwaznie, reklame nagrac, usluge wykupic, a potem sie
sadzic z plusem ze towar nie spelnia reklamowanych wartosci, i niech
plus odszkodowanie jakies wyplaci :-)



Nie ma podstaw. Kupujac aktywacja powinienes zapoznac sie z umowa,
regulaminem i cennikiem. Co wiecej podpisujesz, ze sie zapoznales.

Bartol


  Urząd skarbowy a allegro.
1. Czyli allegro i sprzedaż to chybil trafił, nie ma żadnych regulacji, że rośliny ze swojego baniaka można sprzedawać?

Czy jeśli w opisie tłumaczeń doda się Proszę o oferty Tylko od biór tłumaczeń - tłumaczę tylko przy umowie o dzieło, ponieważ nie mam własnej firmy? to już jest wytlumaczenie do US?

ad3. Pisząc to nie miałem na celu zrobienie w konia US, nawet o tym nie myślałem, kwestia sprawdzenia czy to jest legalne, ale z tego wynika, że nie.

Jeśli jednak bylibyśmy pechowcami i US by się do mnie przyczepił, to jakie mogą być konsekwencje?

  Kupno konia, papiery, pomocy !!!
Ale nie ma przecież konieczności uzupełniania... Ważne, że kolega figuruje na umowie kupna - sprzedaży i już na siebie wyrobi paszport (bo rozumiem, że koń nie ma paszportu?), a do wyrobienia paszportu zabierają rodowód konia (i, z tego co wiem, już nie oddają).


Jakiś czas temu do stajni przyjechała kobieta ze ZHK spisywać konie, żeby wyrobić paszporty, to tylko prosiła o pokazanie rodowodu, spisała, oddała, a paszporty za jakiś czas przywiozą do stajni.

  Dokumenty
1. Paszport (wydaje OZHK)
2. Paszport PZJ
3. Świadectwo zdrowia - przed każdym startem

Zmiana właściciela teraz dokonywana jest nei w metryce (świadectwie urodzenia , cokoliwk masz), ale w paszporcie konia. Koń bez paszportu teoretycznie nie powinien być wprowadzony do obrotu (jest to niezgodne z prawem!!)
Do wyrobienia pszportu potrzebne są : pochodzenia konie (świadectwo urodzenia, ew. bonitacja, licencja, etc), umowa kupna- sprzedaży konia, oraz opis sporzadzany przez przedstawiciela OZHK na miejscu.

  Przekazanie opieki prawnej nad koniem
czy konik ma rodowod?bo jezeli tak to w zadnym wypadku niech ten rodowod nie dostanie sie w niepozadane rece!!!!!!!!ja tak stracilam mojego konika::(jesli ma rodowod to ty go powinnas miec przy sobie i nie oddawaj go...prawdopodobnie ten facet bedzie potrzebowal rodowodu zeby wyrobic konikowi paszport..chociaz ja nie wiem jak to tam sie robi.ale na twoim miejscu to ja bym sama klaczce paszport wyrobila...niech on sie w nic nie miesza..jezeli dasz mu papiery to kon ci moze przepasc...wszystkie papierkowe sprawy zalatwiaj sama...jesli kon ma rodowod i ty jestes w jego posiadaniu to mysle ze nawet zadna umowa nie jest potrzebna

ale jesli bardzo chcesz to mysle ze powinno byc to jakos tak ze: ty prawna opiekunka/wlascicielka klaczki zostawiasz temu panu konia pod opieke na okres taki i taki.napisac co mu wolno z nia robic a czego nie wolno.np.wyrazam zgode na jednorazowe zazrebienie klaczy... nie wyrazam zgody na sprzedaz klaczy czy cos takiego.
w umowie zaznacz ze musi powiadamiac cie o ewentualnych kontuzjach i chorobach konika(odpukac)...napisz co tam jeszcze ci do glowy przyjdzie..np kto moze na niej jezdzic,kto ponosi koszty za ewentualne leczenie konia itp.

pzdr

  ;-((( co za Fotka
hmm z tego co pamiętam płot tam zawsze był na dobrą sprawe od nowości, może pamięc mnie juz zawodzi ale wiem że zawsze mi sie ten domek podobał i jak był wystawiony na sprzedaz ze 3 lata temu to waliłam głowa z sciane O narwaniu kobyły mówił mi ktos kto zajmował sie likwidacja stajni , slyszałam że poszla ta kobyłka i jeszcze jedno konisko jako umowa wiązana bo tej nikt nie chciał, ale ile znowu w tym prawdy jest, tego nie powiem. Ogólnie konie z tej stajni były hmm lekko mowiąc mało ułozone, mało kto na nich jezdził, duzo stały w boksach lub na małym wybiegu, były tez łykawe kobyły. Najbardziej pamiętam rudego ogiera, śliczne bydlątko, kilka zrebaków miał w sciu pomimo że był prawdopodobnie wycofany ze stajni jako niepłodny ogier ( tak ludzie na boku gadali)

  Kupuję konia-na co zwracać uwagę?
Umowa, to podstawa w każdy przypadku kupna - sprzedaży. Należy uwzględnić takie rzeczy, jak:
- koń jest własnością sprzedającego
- do konia nie roszczą sobie prawa osoby trzecie
- koń nie jest przedmiotem postępowania sądowego
- koń nie posiada wad ukrytych (pro forma)
- w przypadku odkrycia u konia wad zwrotnych, nabywca ma prawo do zwrotu konia i odzyskania pełnej sumy, jaką za niego zapłacił (pro forma)

Rozwiązaniem jest dzierżawa.

  kupno konia...co i jak...
musisz spisać umowę kupna-sprzedaży (koniecznie- tylko wtedy możesz składać reklamacje, jeżeli by sie tak zdarzyło) i tylko umowa kupna-sprzedaży jest dowodem, że kon jest twój, o wpis do paszportu musisz się starać w Twoim OZHK (osobiście, bądź wysłać pocztą- najlepiej tam zadzwonić)...

  Właściciel czy posiadacz.
no nie do końca mogę się zgodzić z tym co pisze guli.
faktycznie doradca podatkowy miał rację, nawet w paszporcie konia jest napisane o posiadaczu a nie właścicielu, ale... no właśnie w przypadku zwierzą, które nie są rzeczami, w razie braku odmiennej regulacji stosuje się ODPOWIEDNIO przepisy KC odnoszące się rzeczy. np: przy sprzedaży zawiera się zwykłą umowę sprzedaży jak przy sprzedaży jakiejś rzeczy ruchomej.

a co do "końskich" czasopism to użycie słowa właściciel wg mnie jest pewnym skrótem myślowym, ponieważ mogłoby dojść do nieporozumień jeśli próbowałby się jako posiadacza określić właściciela i jako posiadacza stałego jeźdźca, czy też inną osobę, która faktycznie rzecz posiada (inną niż właściciel). nie koniecznie posiadacz (czyt. właściciel) faktycznie włada koniem, np koń hodowcy X, jest w treningu u osoby Y na podstawie jakiejś wcześniej zawartej umowy (choćby dzierżawy) przez co osoba Y jest faktycznym posiadaczem konia

  Właściciel czy posiadacz.
no nie do końca mogę się zgodzić z tym co pisze guli.
faktycznie doradca podatkowy miał rację, nawet w paszporcie konia jest napisane o posiadaczu a nie właścicielu, ale... no właśnie w przypadku zwierzą, które nie są rzeczami, w razie braku odmiennej regulacji stosuje się ODPOWIEDNIO przepisy KC odnoszące się rzeczy. np: przy sprzedaży zawiera się zwykłą umowę sprzedaży jak przy sprzedaży jakiejś rzeczy ruchomej.



A gdzie brakuje odpowiedniej regulacji?
KC zawiera przepisy podstawowe i nie do podważenia.
Sprawy własności, jej przeniesienia ,zobowiązań ,dotyczy rzeczy ruchomych, nieruchowmości , lub praw majatkowych- nie zwierząt.
To wszystko jest uregulowane dosyc szczegółowo.

Czy ktos zawierał umowę kupna- sprzedaży gołębia, królika, kota , świni ????
Czemu więc zawiera sie taka umowe odnośnie koni?
Nie wiem, bo nie ma w tym żadnej logiki ani nakazu prawnego.
Tego rodzaju umowy nie podlegają tez obowiązkowi PCC ( podatek od czynności cywilnoprawnych )

Gwoli wyjaśnienia- też jestem doradcą podatkowym

  Właściciel czy posiadacz.
Czyli wszystko to, co podaje się przy zakupie- sprzedaży rzeczy , np samochodu.
Poprzez taką umowe następuje przeniesienie własności rzeczy , a zwierzę nią nie jest.

Zastanawiam się, czy taka umowa ostałaby się w sądzie , skoro zostało naruszone prawo materialne.

Wyrabiam teraz koniom paszporty - ciekawe jak to będzie przebiegać

  Pomocy - do właścicieli pensjonatów
Witam!
Potrzebuję pomocy w sprawie nie płacenia za pensjonat, może ktoś z Was spotkał się już z tym i może pomóc. Sytuacja jest taka, że dobry kolega wstawił do mnie ponad dwa lata temu konia, a że to kumpel to nie spisaliśmy umowy (niestety). W zeszłym roku kolega uległ wypadkowi i do tej pory jet nieprzytomny i najpewniej to się już nie zmieni. Obecnie ma ustanowionego opiekuna prawnego, który nie płaci za konia, od trzech miesięcy ma go zabrać i co trochę to przeciąga, sprzedać nie maq zamiaru bo będzie go sobie używał. Wiem, że to brzmi strasznie, kumpel chory a ja tu o kasie, ale proponowałam już prawie rok temu sprzedaż koni, bo były dwa, sprzedała ( bo to panienka) jednego i ani złotówka nie poszła np. na leczenie tylko "ona miała bardzo duże potrzeby tj nowe ciuchy i wyposażenie kuchni". Dałam ostateczny termin odbioru konia i zagroziłam, że odprowadzę jej na podwórko po terminie to usłyszałam, że konia odbierze jak jej sie będzie podobało a kasy i tak nie da...... Prowadzę agroturystykę więc normalnie wystawiam rachunki za tzw. przechowanie konia i mam świadków, że koń stał w pensjonacie i jaka była cena za miesiąc. Koleżanka i zresztą okoliczni hodowcy twierdzą, że mogę sprzedać konia (paszport jest u mnie), bo jest takie prawo Ale o sprzedaży decyduje sąd, bo nawet opiekun prawny bez zgody sądu nie może konia sprzedać. Czy ktoś może pomóc?
Czy ktoś zna przepisy na ten temat?? Jeśli tak to proszę o konkretne paragrafy. Pozdrawiam i dziękuję z góry za odpowiedzi

  Pomocy - do właścicieli pensjonatów
Cześć, mam trochę do czynienia z prawem dlatego zainteresował mnie Twój problem. Po pierwsze musisz pamiętać, że w prawie polskim umowa ustna zobowiązuje. Takze wszelkie ustalenia jakie poczyniłaś ze Swoim kolegą w sprawie hotelu koni są prawnie chronione i powinny byc przestrzegane. Twoja sytuacja dotyczy zobowiązań umownych które są unormowane w kodeksie cywilnym. Jest możliwość zwrócenia się do sądu z żądaniem upoważnienia do dokonania sprzedaży konia w celu zaspokojenia swojej wierzytelności. Ale kodeks przewiduje też sytuacje (tzw.nagłe) w których tego upoważnienia nie potrzeba.
Według mnie, ale to już jest moja czysto osobista opinia, jeżeli nie chcesz chodzić po sądach i ponosić związanych z tym kosztów, sprzedaj tego konia. Wtedy w razie jakichkolwiek pretensji czy roszczeń opiekunki prawnej Twojego kolegi, to ona będzie musiała wnieść sprawę do sądu i ponosić związane z tym koszty. A Twoje roszczenia wydają mi się tu całkowicie zasadne i potwierdzone jak mówisz fakturami. Z tego względu nawet przed sądem nie powinnaś mieć większych problemów. Dodatkowo musisz wiedzieć, że od tej zaległej kwoty przysługują Ci odsetki, a takze roszczenie o naprawienie szkody wynikłej ze zwłoki z zapłatą. Nie chciałabym tu nic specjalnie sugerować. Sytuacja niemiła ale nie bez wyjścia:))pozdrawiam i życzę powodzenia

  FORMALNOŚCI PO ZAKUPIE KONIKA
Idealnie powinno być tak, że przy podpisywaniu umowy kupna - sprzedaży wypełnianiacie i podpisujecie ze sprzedającym w paszporcie konia takie perforowane dwie kartki "Zmiana posiadacza konia". Jedna jedzie z Tobą, koniem i paszportem, druga zostaje u sprzedającego i on musi ją odesłać do swojego Wojewódzkiego/Okręgowego Związku Hodowców Koni, (że już tego konia nie posiada); ty natomiast z paszportem i tym wypełnionym i podpisanym druczkiem idziesz do swojego Okręgowego Związku - i tam na miejscu wpiszą Cię do paszportu jako nowego posiadacza.
Uwaga - ty i sprzedający macie na to zgłoszenie (wg ustawy) tylko 7 dni.

  "konie rzeźne"
ohoho ta biurokracja...


tę biurokrację popieram sercem i ciałem
nie wiem czy wiecie ale możecie uchronić swoje konie przed oddaniem ich do rzexni,
wystarczy w paszporcie dokonać wpisu ,ze zwierzę nie jest przeznaczone do konsumpcji i po sprawie,Waszym obowiązkiem jest tylko uprzedzić o tym kupującego [pod sankcją rozwiązania umowy kupna -sprzedaży],od razu się dowiecie jakie intencje ma kupiec.

  umowa - pensjonat
Też mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała korzystać z tego paragrafu ale adwokat powiedział, że tak skonstruowany paragraf działa jak umowa kupna - sprzedaży. Koń zostaje mi sprzedany przez zalegającego z płatnościami klienta za sumę tychże płatności. Nie jest to zabór mienia, tylko kupno.

  Stajnia / Lublina -przy Krzczonowskim Parku Krajobrazowym.
ms_konik, to taki skrót myślowy. Oczywiście, że nieletni nie jest zdolny do czynności prawnych, w tym zawarcia umowy kupno-sprzedaż lub pensjonatowej. Niemniej najczęściej jest tak, że to dziecko rządzi koniem, a rodzice tylko pensjonat płacą.
W każdym razie biorąc pod uwagę, że częścią opłaty za jazdę jest wypożyczenie konia szkółkowego, to logicznym wydaje się, że jazda z instruktorem, ale na własnym koniu, powinna być częściowo odpłatna.

Natomiast problem powstaje w momencie, kiedy nie rozliczamy się w gotówce, tylko w tzw.naturze Czy będzie to noszenie słomy, czy wywalanie gnoju.
Co, jak się zdaje, było przyczyną niesnasek w w/w stajni...

A jak Wy rozwiązalibyście ten problem?

  poszukuje konia
hmmm
w sumie to jak nie przyciśnie handlarza to nikt z nas nie może jej pomóc.
Gościu może ją wyśmiać i tyle,jeśli nie pomogą jej ludzie ze związku,narażając z reguły swoje stanowisko przy okazji, to nikt to nie pomoże.Dobrze wiecie ,ze im nie wolno wystawić paszportu dla konia nn jeżeli nie ma umowy kupna - sprzedaży.kombinowanie fikcyjnej to znowu jakieś 3-5 lat maxymalnie [trzeba by prawnika zapytać ,ale tak to jest za fałszerstwo dokumentów]

Skarżenie się powiatowemu może spowodować narażenie na utylizację źrebaków nn,które powiatowy na bank znajdzie u każdego handlarza. O ile wiem,jeszcze żaden koń nie zakończył życia w tak głupi sposób, ale po zrobieniu względnego porządku w bydle i trzodzie powiatowi już rozglądają się za kolejnym zajęciem i zainteresowali się końmi.

Nie ma rady, trzeba trzymać się procedur i koniec.Nieznajomość prawa NIGDY nie jest usprawiedliwieniem.

TRAFIA MNIE JAK GOść PRZYJEżDżA I śMIEJE MI SIę W TWARZ Z TEKSTEM 'PANI A KOMU TAM PAPIERY POTRZEBNE,BYLE KOń BYł TANI.

  Błagam o pomoc-zamiana koni
Oznaczenie stron , czyli podstawowe dane Sprzedającego.,Kupującego , data i miejsce zawarcia umowy
Przedmiot umowy , czyli opis koni

Cena obydwu
Dokumenty koni.

Dodatkowe warunki.
Przynajmniej dwa jednobrzmiące egzemplarze

Podpisy stron

Umowa zamiany, to umowa kupna- sprzedaży , więc mogą być 2 na każdego konia oddzielnie.

  Jak sprzedac dobrego konia?
Jeżeli faktycznie masz tak dobrego konia to nie śpiesz się z jego sprzedażą tylko poszukaj osoby, która zajęłaby sie tym za Ciebie. Jest praktykowane oddawanie konia w "komis". Oddajesz konia, podpisujesz umowę jak w komisie samochodowym, tam przejmują za Ciebie utrzymanie konia, szukają kupca, w międzyczasie podnosząc jego umiejętności, a po sprzedaży zależnie od umowy, płacisz prowizję.

  Karat
Karat - ur. 23.01.1990r.

czy dostanie na urodziny nowy dom? ;)

jest bardzo spokojny
nosi miekko
idealny dla dziecka
niewysoki (ok. 156cm)





kontakt:
fundacja@nasza-szkapa.idl.pl
tel. 697 777 692

KONIK JEST DO ADOPCJI
NIE NA SPRZEDAZ

inne konie do adopcji i wzor umowy adopcyjnej:
http://nasza-szkapa.idl.pl/adopcje.html

  Luzacy znanych, polskich skoczków....
Luzak to normalna, pełnoetatowa praca. Może w Polsce jeszcze tak tego nie widać ale powoli coś się w tym kierunku rusza.... Trzeba pamiętać że to nie tylko paca na zawodach ale przedewszystkim w stajni- codzienne przygotowyanie koni do jazdy, wszystkie zabiegi pielegnacyjne, wciereczki, owijeczki i inne duperele. Luzacy w dużych klubach pracują normalnie na umowę. Ktoś tu napisał że taki lzak zarabia 5 tyś. Niestety nierealne w naszych warunkach. Ale w dobrych klubach jest to ok. 1,5-2,5tyś + diety na zawodach i premia za dobre wyniki zawodnika/%od nagród/%ze sprzedaży koni, w zależności od umowy.
Ktoś tu juz dobrze napisał że dobry luzak to już połowa sukcesu, jest przecież odpowiezialny nie tylko za wygląd konia ale również jego zdrowie i dobre samopoczucie. No i zapenia komfort psychiczny zawodnikowi...
Ufff...ale się rozpisałam temat rzeka....

  Zarobki w jeździectwie - temat tabu
Dobry wątek. Tak naprawdę ktoś kto chce się podjąć pracy w stajni (nieważne na jakim stanowisku) nawet niebardzo wie jak negocjować warunki. Możemy mówić że to przykre że na zachodzie jeźdźcy/luzacy/stajenni są bardziej doceniani/lepiej opłacani itp. ale trzeba wziąć pod uwagę to że np. w niemczech to jest niemal narodowy sport. Jeźdźcy są gwiazdami znanymi nie tylko w wąskim środowisku jeździeckim, a to przyciąga sponsorów, samo się nakręca. U nas ciągle jest to traktowane jako jakaś fanaberia. ja sama od kilku lat nie mogę przekonać własnych rodziców że to faktycznie jest praca a nie jakieś moje wymysły...
Stawki, jak wiatr zawieje. Wiadomo, zależy od klubu/sponsora. Ale trochę znam środowisko i jak zaczęłam pytać to rozbierzności są ogromnie nawet między klubami "z wyższej półki". Jeździec z jednego z lepszych klubów zarabiający mniej niż luzak w innym...
Stawka luzaka(mowię o skokach) to od ok.1000zł do 2 500(najczęściej z mieszkaniem). Poza tym praca na umowę więc wiadomo, trochę lepiej.
Co do jeźdźców...są tacy co pracują za 1 200zł są tacy co za 15 000 ale to już zależy od wielu czynników... No i w zależności od umowy %od sprzedaży konia/część lub całość z nagród/ premia za udane zawody itp (tyczy sie i zawodników i luzaków)

ale sie rozpisałam...:)

  Zatuszowana historia?
To, że nie jest opisany, czyli nie ma paszportu (bo chyba o to chodzi), to żaden problem - obecny właściciel konia musi zgłosić do OZHK chęć wyrobienia koniowi paszportu i zapłacić za to. Jeżeli koń jest NN, to koniecznie przed lipcem 2006, bo później mogą być problemy.
Teroretycznie OZHK wymaga kopii umowy kupna-sprzedaży, ale i bez tego da radę.

Mówisz, że koń ma palenia...
Dzięki temu można 1) odtworzyć jego rodowód 2) skontaktować z macierzystą stadniną i dowiedzieć, komu koń został sprzedany (może udzielą Ci informacji, a może nie), a idąc tym tropem - wyśledzić koleje jego życia.

Opisz na forum wygląd konia, w jakim województwie stoi. Może komuś się skojarzy z zawodów i będziesz miała punkt zaczepienia.

  Rezygnacja z chello a regulamin UE?
Może ktoś zna się na przepisach UE? Jest gdzies określony termin dla wypowiedzenia umowy, bo czuje, ze mnie robią w konia. Wysłałam pismo o rezygnację z usług z uwagi na sprzedaż mieszkania 21 stycznia. Podobno przekroczyłam odres rozliczeniowy o jeden dzień i mam płacić za luty (a tam nie mieszkam). Mało tego - poinformowali mnie, ze mają do tego 30 dni na rozpatrzenie - wiec naciągną mnie na marzec jeszcze!!! Cos mi sie wydaje, ze jest to wbrew prawu, a przyjęliśmy ogólnoeuropejskie i coś mi się o uszy obiło ze mają 14 dni, bo rozwiazanie ani z ich a ni z mojej winy... Tyle, ze nie moge się dokopać do tych przepisów. A płacę za chello plus, bagatelka jakieś 240 zeta miesięcznie (razem z TV). Co myslicie?

  Paszport - jak długo mam czekać
podbijam. czas najwyższy wyrobić paszport. Mam pytanie. Rodowód mojego folbluta podobno gdzieś "zaginął" na Służewcu. Jak mogę go odzyskać? Gdzie się zgłosić? Będzie mnie to coś kosztowało? Rozumiem, że jak uda mi się odzyskać rodowód to wet będzie musiał opisać konia ? Czy badania krwi też będą robione? Na umowie kupna/sprzedaży konia mam napisane imiona rodziców konia - ale czy to coś da?

  Skostenienia w LP
sorry, ale nikt mi nie powie, ze paniusia albo jakiś koleś siedzący w DT albo w innym biurze wie co to jest marketing skoro nigdy z czymś takim nie miał do czynienia.



To już bezczelność.......gdyba nie ta "paniusia" od marketingu i ten "jakiś koleś siedzący w DT" często gratis po godzinach, to ciekawe kto wyprowadzałby sprzedaż, pilnował realizacji umów, kajał się odbiorcom......i to kombinując jak koń pod górę w warunkach ostatniego roku....

Oczywiście księgowość jak zwykle jest najlepsza, wie najwięcej -no brak słów księgowy

  Skostenienia w LP
kto wyprowadzałby sprzedaż, pilnował realizacji umów, kajał się odbiorcom......i to kombinując jak koń pod górę w warunkach ostatniego roku....

No właśnie... Drogi Js, gdyby w LP funkcjonował marketing dużej części kombinowania można by uniknąć. A to co opisujesz to jest po prostu normalna praca działu zbytu. Nie marketingu.

  [R75] Prośba o ocene auta
Otóż NIE.

Nie jest ważne czy osoba sprzedająca działała w tzw. "dobrej lub złej wierze". Ważny jest stan pojazdu i jego zgodność z ofertą
Jeżeli w ofercie podany jest np. kilometraż 100kkm (zgodny z licznikiem), a sprzedający mógł nie wiedzieć o fakcie jego uprzedniego "cofnięcia", to istotnie, trudno nazywać go oszustem. Co wcale nie oznacza, że nie poniesie odpowiedzialności, gdyż to on jako sprzedający podał (nawet o tym nie wiedząc) nieprawdziwe dane. Z kolei każdy konsument ma prawo do złożenia reklamacji na dowolny towar jeżeli jest niezgodny z ofertą.

Przyznaję Ci rację z kolei na wyższość zapisów umownych nad (w tym przypadku) KC (zasada swobody zawierania umów), ale tylko wówczas, jeżeli taki zapis w umowie istnieje! Konia z rzędem temu, który mi wskaże, że widział umowę kupna - sprzedaży z wprowadzoną klauzulą wyłączającą możliwość stosowania art.560 KC. Ja takiej jeszcze nie widziałem. Nie ma też znaczenia, jak już wcześniej pisałem, deklaracja kupującego o zapoznaniu się ze stanem technicznym auta. Faktem jest, że kupujący został wprowadzony w błąd i może skutecznie odstąpić od umowy (rękojma za wady).



Nawet jesli sprzedajacy nie wiedzial ze licznik jest cofniety to i tak odpowiada za wprowadzenie kupujacego w blad a swoich praw moze dochodzic od poprzedniego wlasciciela czyli jakiegos tam turka np. Kupujacy nie ma obowiazku zapoznawac sie ze stanem faktycznym auta bo polega na deklaracjach sprzedajacego.Bezprawne sa rowniez wszelkie zapisy w umowie wylaczajace i zmniejszajace odpowiedzialnosc sprzedajacego za sprzedawany towar.Maglowalem to ostatnio u prawnika

  Dyskusa nt. adopcji
capone a co ty bys zaoferowł za te 400 pln ?
bo ja juz usłyszałem zarzuty ze to dużo ... że to bardzo dużo ...

za 400 pln konie maja łaki z trawą po 2 ha na łba ... maja dwa posiłki dziennie , kowal dwa razy w roku gratis , mają duże boksy 10-12 -16 mkw ...są padoki zimowe , przyjmuję takze ogiery , copd 24 h na padoku tylko w ekstremalne załamanie pogody zabierane do stajni , poza tym copdowcy mają inhalatory w trudne dni w stajni ( elektryczny o duzej wydajności ) maja marchew zimą a latem to co znajdą na łące bo wsiana jest koniczyna i lucerna ....

konie fundacyjne powinny własnie przechodzić taką drogę ... wykup , zrzeczenie się praw przez właściciela bądz umowa kupna sprzedazy , potem kwarantanna , jak się do czegoś nadaje to sprzedaż za symboliczne 500-1000 pln jak się nie nadaje to dom starców na łąkach , jak nie rokuje nadziei na wyzdrowienie to uspienie konia ...
proste i logiczne a nie szereg punktów , punktcików , kombinacji i wtedy rodzą się domniemania o nieuczciwość wszelkich stowarzyszen , fundacji , partii zielonych itp ...
tak jak w australii czy stanach ...mozna dostac konia jak się ma warunki za 10 USD jak się coś w życiu zmieni możesz go oddac za darmo z powrotem .... mozesz też go sprzedać innej osobie za kwotę dowolną zarabiajac na tym procederze mnóstwo kasy ... w stanach nie działają już żadne ubojnie koni ... zatem mozna go sprzedać do meksyku albo do europy .... hahaha ... zarobek idzie w tysiacach euro ( tu żart )

  Dyskusa nt. adopcji
Capone, piszesz, że można by oddać konia do fundacji i wplacać po te 100, 200 zł, to byłby fajny pomysł, gdyby człek był w straszliwym dołku. Tylko miło by było, gdyby mozna bylo potem - jak coś się poprawi - konia odzyskać. Albo wpłacając różnicę w hotelu a w tym co płaciliśmy (żeby nie było tak, że ktos sobie konika taniej potrzyma), albo biorac w adopcję (tylko z sensowna umową ). Może warto, żeby fundacje nagłasniały tez taki sposób ratowania konia przed rzeźnią czy pospieszna sprzedażą? Oczywiscie, z pełną możliwością sprawdzenia, czy przyapdkiem ktoś nie wpycha konika fundacji, a dwa porsche ma w garażu .



Osobiście znam kogoś, kto hotelował konia w fundacji i po jakimś czasie z powrotem konie zabrał do siebie, wiec nie pisz, że takie coś jest niemożliwe itp wszystko jest kwestią do dogadania. Tylko nie wszystkie fundacje mają swoje stajnie i miejsce na hotel dla konia. Ogłaszane to na bank nie będzie, bo te fundacje, które mają swoje stajnie i tak mają ograniczone miejsce dla koni.

  LUTOWE MAMUSIE 2006 część 2
Witam witam w środowy poranek. Jakoś się łyso czuje siedzac o tej porze przy komputerze , powinnam być teraz w trasie;(((( A to koniec umowa się skończyła. Ciesze się ze sa zadowoleni i może na wiosne dostane etacik. Tylko jak ja to wszystko poukładam , z opieką nad Łukaszkiem????? i Hanią ?????

Ostatnio mam jakiegos dołka. Chciałabym się skupic nad moim synkiem ....nad przygotowaniami do jego pojawienia się w moim zyciu.......a tu tyle spraw które spedzają mi sen z powiek:(

Ciagnie się sprawa sprzedazy konia:( a ja juz nie mam siły jeździc 30 km w jedna strone codziennie. Utrzymanie jego kosztuje mnie ok 1000zł miesiecznie skąd na to brac ;( Nie wiem jakim cudem wczesniej było i nawet starczało na zawody. Mój mąż jest kochany nigdy mi nie wypominał że jeżdże i że to kosztuje;) Ale jak chcielismy zapłacic karta za zakupy i nic na niej nie było to chyba sie w końcu obudziłam że coś tutaj nie gra:( Czeklam do końca Listopada jak go nie sprzedam bedę musiał oddac go do komisu. Nie jest to dobry pomysł jak nie mam zaufania do człowieka:( No ale cos trzeba postanowic bo ja juz nie wyrabiam , fizycznie i psychicznie...............to drugie chyba gorsze:(

  LUTOWE MAMUSIE 2006 część 2
Kobietki U mnie trochę inna sytuacja , bo na mnie czeka praca od wiosny. Mój pracodawca nie wie nawet ze jestem w ciązy bo firma jest z Warszawy ja dostaje materiały do aptek i kontaktuje się mailowo lub telefonicznie. Jak na razie pracowałam na umowe o dzieło i miałam kontrakty dwu lub miesieczne. Dowiedziałam sie że szykują się etaty od wiosny i że na 90% mam na co liczyc. mają jeszcze do rozpatrzenia mój ostatni raport i bede może cos wiecej wiedzieć

Zastanawiacie się tak jak ja nad opieką...........Trochę powiem szczerze się boje ale chce iść do pracy bo to dobrze połatna robotka a ja bardzo długo juz byłam na "garnuszku " męza. Wiem że to nasza wspólna kaska ale tyle ile ja wydałam na mojego konia to aż głupio żeby teraz w domku siedziec . Nie wiem jak to u nas jest z opiekunkami bo jak szukałam do Hani to same młode szyksy przychodziły co ani doświadczenia ani szkoły . strach takiej dziecko zostawić

Całe szczescie pod domem otworzyli agencje opiekunek może tak kogos znajde? Wolałabym osobę w srednim wieku niz taka młoda dzieewczyne bez doświadczenia:( To w koncu opieka nad 3 lub 4 miesiecznym dzieckiem:( Jak ja to przeżyje????????

Mnie tez ostatnio łapie dół...........mysle kobietki że to zaczyna się uaktywniać zmeczenie noszeniem maluszka i perspektywa czy oby ze wszystkim sobie poradze?????? mam nadzieje że to minie szybciutko i bede mogła cieszyć sie dzidzią .

Co do sprzedaży konia to nie jest to taka łatwa sprawa już 4 miesiące szukam a klientów na sportowe drogie konie jakoś mało. Poza tym idzie zima a wtedy zastój w interesie:(((((( No ale bądźmy dobrej myśli[/code]

  LUTOWE MAMUSIE 2006 część 2
Kobietki Zaczełam działać !!!!!!!!! Nie moge bdybać i bdybać.....trzeba sie wziąść z garść . We czwartek bede wiedziała ile mnie bedzie kosztował transport do zawodnika!!!!!!!!!!! który ma zająć się sprzedaz konia. Nie daję sobie już z tym rady niech ktoś się tym zajmie..........mam nadzieje że nie zrobią mu krzywdy!!!!!!!!!! Zresztą spiszemy odpowiednią umowę...........i tylko czekać...........Niestety utrzymanie konie będzie mnie podobnie kosztowało !!!!!!!! Al emoże wcześneij się sprzeda bo przynajmniej ktos się tym bedzie zajmował.........Zobaczymy co czas pokaże !!!!!!

  Przyszłość Wyścigów Konnych
Tylko ze tam sprzedaja lokalna STWK z majatkiem tzn. z torem. U nas STWK nie miała majatku, zasadniczo jedynym majątkiem była umowa dzierzawy toru na długi okres czasu. Czego dziś pewnie nikt nie otrzyma na pewno nie na tak długi okres czasu. Wierzyciele upadłej STWK tzn w głownej mierze właściciele, trenerzy, hodowcy nie byli zainteresowani przejęciem spolki za długi i konwersje ich na udziały w spółce które można było sprzedać samodzielnie potem jakiemuś inwestorowi, bez ingerencji Ministerstwa i PKWK. Teraz są efekty. Nie ma spółki, umowy dzierżawy dają tylko na rok itd.
Zresztą sytuacja na Węgrzech jest o wiele lepsza. Więcej koni w treningu, nowy nowoczesny tor, większe obroty w totku, większa hodowla koni. Zasadniczo wszytsko prywatne. Dodatkowo jedyna stadnina państwowa tzn holding stadnin arabskiej Babolny i pełnej krwi Dioszpusta tez jest wystawiony na sprzedaż+ 5000 ha ziemi z fermami drobiu itd. Inwestor ma perspektywy rozwoju.

  Komentarze do pytan...
Enta wojna o umy... Widzialem juz ich tu kilka i ta pewnie skonczy sie tak samo jak reszta. Juz ostatnie rozwiazanie, czyli wprowadzenie profek mialo byc piekne i wspaniale. W sumie dla mnie bylo i jest i jakos nie widze potrzeby by je zmieniac. Jedyna zmiana jaka uwazam za sluszna jest calkowite zablokowanie mozliwosci trenowania postronnych osob w gildii. Nie wydaje mi sie zeby uwolnienie profesji w jakikolwiek sposob polepszylo sytuacje na tym mudzie. Zreszta bedziemy mieli okazje sie o tym przekonac, bo lobby dzialajace w tym temacie jest jak widze spore. Choc jest tak jak napisal Uther, ze to glownie secondy, ktorym zamarzyl sie pelny zestaw umow, bez przynaleznosci gildiowej. Argument ze GP nie maja na czym expic mozna zbic bardzo latwo, ot wystarczy obciac kilka ogolnodostepnych expowisk tak by GP mieli na czym expic lub zakodzic nowe.
Btw, kupcy nie handluja bo maja ceny zaporowe. Jak sie chce za konia 15 platyn to trudno znalezc nabywce, skoro od NPC-a mozna kupic za dwie. Moim zdaniem jedyna mozliwosc by kupcy zaczeli realnie funkcjonowac to sprzedaz przedmiotow PONIZEJ cen sklepowych. Wtedy zaczna byc potrzebna organizacja a nie butikiem dla snobow z nadmiarem kasy. Takie moje zdanie.

A czy od strzeżenia klimatu nie powinni być Wizowie?


Nie. Klimat tworza gracze, zadna interwencja wizow klimatu nie przywroci.

  1
Aleksiasty, wszystke cytaty to prawda, tyle że nie wszystkie mają zastosowanie do tej, konkretnej sprawy.
Oczywiście jest to moje zdanie, bo w naszym kraju jest tyle interpretacji rzeczywistości, nie mówiąc już o prawie, ilu sędziów.

Dla mnie niestety temat jest oczywisty umowa K/S została zawarta na warunkach widniejących w aukcji w sposób wiążący obie strony.
To, że sprzedający zaznaczył w opisie cyt. "(...) cena 3800tys (...)", czyli 3.800.000zł jest na 100% błędem i nie może być brane pod uwagę.
Poza tym każdy uczestnik Allegro, zakładając konto musi zaznaczyć opcję, że zapoznał się z treścią regulaminu i akceptuje jego postanowienia. Inaczej po prostu nie założy konta. Czy faktycznie zna jego treść, czy nie, nikogo nie interesuje. On złożył oświadczenie woli, że regulamin zna i akceptuje jego postanowienia.

Wg. postanowień przedmiotowego regulaminu ceną sprzedaży jest cena wylicytowana.
W ogóle nie ma możliwości umieszczania jakichkolwiek innych cen poza miejscami do tego przeznaczonymi, czyli np. w kratce "cena minimalna".
Regulamin Allegro był kilkukrotnie zmieniany i jego ostatnia wersja jest zrobiona w taki sposób, że konia z rzędem temu, kto znajdzie jakąkolwiek jego niezgodność z obowiązującym prawem.

W kwestii Art. 286. § 1 KK
By móc go zastosować działania sprawcze muszą wykazywać znamiona premedytacji .
Tu niestety nie da się w żaden sposób jej dopatrzeć.

  Słodkie "chwalę" i gorzkie "żalę"
[quote="damiano]Poza tym używanie określenia "handlarz" w stosunku do kogoś, kto ma stronę internetową i udostępnia ją ludziom oferującym SWOJE fryzy na sprzedaż, byłoby obraźliwe. Moje ogłoszenie też jest na stronie Iskierki, i konia z rzędem temu, kto udowodni, że Iskierka handluje moim koniem.[/quote]

Bardzo proszę. Z formalnego punktu widzenia zamieszczając Twoje ogłoszenie na swojej stronie Iskierka zgodziła się pośredniczyć (choćby poprzez udzielanie bliższych informacji) w czynnościach mających na celu zawarcie umowy cywilno-prawnej (umowy kupna-sprzedaży). Takie działania określamy mianem handlu.
Jaki koń i z jaki rzędem? Teraz, skoro już powiedziałeś "A" ("konia z rzędem temu, kto udowodni, że Iskierka handluje moim koniem."), to wypada już tylko powiedzieć "B" ("słowo się rzekło - kobyłka u płota").

To dotyczyło bezpośrednio konia damiano, jednak cała sytuacja sprowokowała nawet mnie, by zajrzeć na stronę Iskierki. Przeglądając pobieżnie ogłoszenia stwierdziłam, że w większości nie ma danych właścicieli, jedynym kontaktem jest pośrednik czyli Isierka lub Andrzej. Strona w odbiorze jest wyraźnie nastawiona na komercję, klasyczna strona handlowa. I choć szczerze mówiąc moim cichym życzeniem by było, żeby każdy handlarz w tym kraju prezentował przynajmniej taki poziom wiedzy, jak Iskierka, to muszę powiedzieć szczerze, że teraz, to się mi pewne Twoje zachowania faktycznie przestają podobać - to już bezpośrednio do Ciebie, Iskierko.

A teraz przepraszam, mój czas na przyjemności się skończył, muszę do pracy. Pozdrawiam

  Umowa darowizny
Darowiznę odradzam, bo nie będziesz miała potem nic do powiedzenia i ten ktoś może za jakis czas konia sprzedać. Proponuję umowę adopcyjną, taką jaką stosuje Fundacja Pegasus. Oni są formalnymi właścicielami, a osoba biorąca do siebie konia musi mu zapewnić warunki bytowe ustalone w umowie. Jeżeli nie wywiąże się z umowy mogą konia odebrać, w przypadku gdy osoba adoptująca konia nie może sie nim dłużej opiekować oddaje konia z powrotem właścicielowi czyli Fundacji - nie ma możliwości sprzedaży konia.
Podaję link do umowy adopcyjnej Fundacji Pegasus:
http://www.pegasus.org.pl/index.php?page=adopcja

  PILNE!!!!!!!!SPRAWA ŻYCIA LUB ŚMIERCI 3 KONI PROSZĘ O RADY
Nie złożyć ale napisać w aukcji.



Dorcysiu, koń "z definicji" z mocy prawa jest w Polsce zwierzęciem dopuszczonym do obrotu bez jakichkolwiek ograniczeń. A jedynym sposobem odbioru w omawianej aukcji był odbiór osobisty zgodnie z sugestią Allegro. A jest najbardziej logiczną rzeczą pod słońcem, że w tej opcji to kupujący zapewnia humanitarny transport, a nie sprzedający. A może się z tym nie zgodzisz ?

Czyli aukcja jest nieważna ... OK ...



Ważna, ważna I nie ma co się wykręcać pod byle pretekstem. Gdyby było tak, jak piszesz, wszystkie aukcje z działu "Żywe zwierzęta" byłyby nieważne. Gdyby było tak, jak próbujesz na siłe przeforsować, każdy SPRZEDAJĄCY mógłby się kuriozalnie wykręcać od sprzedaży po cenie niższej, niż oczekiwał, tłumacząc: "aukcja jest nieważna bo nie dałem oświadczenia"

Sprawa dotyczy teraz konkretnie tych 3 koni. Popytajcie, podzwońcie, może ktoś je wykupi?



Na razie nowa właścicielka Fasolcia nie jest w ich posiadaniu, bo jeszcze nie zapłaciła tej sporej kwoty - więc co tu sprzedawać ?...

PS: Tomek_J ... jesteś w wielkim błędzie pisząc to wszystko i widać, że nie znasz się na tym



Nie opowiadaj ! Poważnie ? Kurczę, a człowiek od tylu lat z racji pełnionych funcji siedzi w rozmaitych umowach...

  PILNE!!!!!!!!SPRAWA ŻYCIA LUB ŚMIERCI 3 KONI PROSZĘ O RADY

Przedmiotem sprzedażykonie, a nie konina. Jest to powiedziane w aukcji wprost. Sprzedawanie na kilogramy jest częstą praktyką i nie ma co kitu komuś (np. sądowi) wciskać, bo ten numer nie przejdzie.



ale w aukcji jest napisane 7zł/kg. Nacisnęła "kup teraz" za 7zł, więc teoretycznie powinna zapłacić kwotę na jaką zawarła umowę ze sprzedawcą (czyli w/w 7zł) a sprzedawca powinien dostarczyć jej zakupiony towar- w tym przypadku 1 kg konia. Nie byłoby problemu, gdyby nie fakt, że aukcja dotyczy żywych koni a nie mięsa z nich, więc sprzedający raczej nie dostarczy Fasolci 1 kg żywego konia.

  PILNE!!!!!!!!SPRAWA ŻYCIA LUB ŚMIERCI 3 KONI PROSZĘ O RADY
sąd najprawdopodobniej unieważniłby tak rozumianą umowę z uwagi na to, że cena rażąco odbiega od rzeczywistej wartości przedmiotu sprzedaży



To co, gdyby ktoś wystawił gacie za 20000zł ja bym je kupiła, to sąd unieważniłby tą umowę, ponieważ gacie nie są tyle warte?

Moim zdaniem skończy się to tak, że nikt nikomu nic nie zapłaci, bo nie ma szans żeby dziewczyna kupiła te konie za 7zł, ale właściciel też nie wygra sprawy i nie dostanie swoich X tys. zł.

  PILNE!!!!!!!!SPRAWA ŻYCIA LUB ŚMIERCI 3 KONI PROSZĘ O RADY
Przepraszam, a czy ktoś z Was przeczytał wypowiedź Pana Patryka Tryzubiaka z Allegro ???

cyt: "- Zgodnie z naszym regulaminem, zawarcie umowy kupna-sprzedaży następuje w momencie kliknięcia przez kupującego w "kup teraz" i cena tam widniejąca jest ostateczną ceną transakcji - informuje Patryk Tryzubiak z Allegro. - Właściciel koni zobowiązany jest do ich wydania internautce."

Widać czytacie tylko to, co chcecie przeczytać, a resztę wypowiedzi, które są sprzeczne z Waszymi poglądami, omijacie szerokim łukiem ... Szkoda, że nadal ta szczera prawda i szara rzeczywistość nie chce do Was dotrzeć ...
Żyjecie chyba w zbyt wyimaginowanym świecie ...

  PILNE!!!!!!!!SPRAWA ŻYCIA LUB ŚMIERCI 3 KONI PROSZĘ O RADY
cyt: "- Zgodnie z naszym regulaminem, zawarcie umowy kupna-sprzedaży następuje w momencie kliknięcia przez kupującego w "kup teraz" i cena tam widniejąca jest ostateczną ceną transakcji - informuje Patryk Tryzubiak z Allegro. - Właściciel koni zobowiązany jest do ich wydania internautce."

Widać czytacie tylko to, co chcecie przeczytać, a resztę wypowiedzi, które są sprzeczne z Waszymi poglądami, omijacie szerokim łukiem ... Szkoda, że nadal ta szczera prawda i szara rzeczywistość nie chce do Was dotrzeć ...
Żyjecie chyba w zbyt wyimaginowanym świecie ...

  Kasztan vel Sabat - URATOWANY!
Świetnie że udało wam się uratować konia ... godne podziwu, niemniej jednaj ciekawi mnie dlaczego konie nie sa np. do sprzedaży.
tzn.. idea sama w sobie jest naprawde rewelacyjna, ale zastanawiam sie od jakiegos czasu czy naprzyklad.. nie mozna bybloby uratowac wiecej koni gdyby znajdowac dom za male pieniadze i tym samym miec pieniadze na następne końskie istnienia..
wiem że pewnie uslysze żeby kon nie trafił ponownie do handlarza... ale można to obejśc np. umową sprzedaży, że w przypadku checi sprzedazy konia kon przekazywany jest fundacji, albo że przez rok od kupna fundacja ma wglad w dbanie o konia...i takie tam... czy to nie byloby jeszcze na szersza skale. przeciez wiele z uratowanych koni nadaje sie do lekkiej jazdy(a to nie jest katowanie) wiele z tych koni mialoby swoj wlasny dom i wlasną "pańcie" przyjaciela.

to takie moje przemyślenia...

  Kasztan vel Sabat - URATOWANY!
met, podam Ci prostu przykład z życia wzięty:
jestem hodowcą szczurów i każda osoba kupująca ode mnie szczura podpisuje umowę, w której prócz zapewnienia odpowiednich warunków, dobrego traktowania i nie sprzedawania szczura zgadza się także na moje ewentualne kontrolne odwiedziny, poza tym ma obowiązek wysyłania mi na bieżąco zdjęć, informacji o stanie zdrowia itp. Tak samo ja wywiązuję się wobec hodowców, od ktróych kupiłam sowje zwierzęta.Tak samo jest przy myszach, kotach, psach... Po to jest właśnie umowa - jak ktoś się na nią nie godzi, nie dostaje zwierzaka i koniec. Jeżeli ktoś godzi się na adopcję na takich warunkach, to zgodzi się i na kupno.
Fundacji jest niewiele i ledwo wiążą koniec z końcem bo rozdają konie za darmo, bo ratują konie, których nikt nie kupi, mozna by tak długo.
Czemu nie angażuję się w życie waszej fundacji? Właśnie dlatego, że wykupujecie konie, wykupujecie konie za pieniądze, i to najczęściej od ludzi, którzy procederu katowania i handlu końmi nie zaprzestaną.
Popieram ratowanie koni odebranych, oddanych za darmo, sprzedanych za symboliczną złotówkę czy sprzedanych przez kogoś, kto już koni mieć nie będzie. Napędzania zbytu nie popieram. Bo to nie jest jedna met z jednym konikiem, tylko kilka fundacji i konie idące w setki.
A co do rozumienia umowy i podejścia osób chętnych na konia - jest dokładnie tak samo, jak w wypadku sprzedaży, Wasza w tym głowa, żeby znaleźć odpowiednią osobę. I spisać umowę o odpowiedniej treści. To wcale nie takie trudne.

  Kasztan vel Sabat - URATOWANY!
chodzi mi o to że sprzedając czlowiekowi konia fundacja ma pieniadze na koncie a nie musi zbierać od zera, a również (w umowie) ma kontrole nad jego losami.


Ale, jak widać, takie zbieranie jest skutecznym sposobem, skoro w ciągu kilku dni udało się wyskrobać taką sumę. Nie znam szczegółów, ale widzę efekt i jest imponujący.
Zważcie na to, że większość ratowanych koni to zwierzęta chore - zarówno fizycznie jak i psychicznie. Zwierzęta, w których przypadku problemem jest oddanie do adopcji, nie mówiąc już o sprzedaży. Kto zapłaci kilka tysięcy za konia po przejściach, w dodatku ze zmarnowanym zdrowiem? A taka musiałaby być cena, jeżeli uzyskane w ten sposób pieniądze miałyby być przeznaczone na kupno kolejnego koniska. Mało realne przedsięwzięcie, a i kiepsko wpływające na reputację fundacji (co powyżej zostało świetnie nakreślone przez Sowę).
Poza tym nie oszukujmy się. Własność to własność - dla mało kogo liczy się co tam było wpisane w umowie, a ewentualne złamanie kilku punktów w niej zawartych nie przyniosłoby raczej poważnych konsekwencji... Owszem, są ludzie uczciwi, ale jaka gwarancja, że się na nich trafi? A przecież tacy ludzie równie chętnie wzięliby konia w adopcję.

Życzę powodzenia w poszukiwaniu domu dla ogrzyska. Wnioskując z opisów przyszły opiekun będzie miał z nim wesoło

  Kto jest właścicielem stadniny w Udorzu
pracownicy SK Udórz nadal nie maja umow.5 jest aktualnie bez pracy, 1 na chorobowym...a stadnina zajmuje sie obecnie 3 pracownikow.dzis odbyl sie w ANR w opolu przetarg na zbycie gruntow, a 18 maja odbedzie sie przetarg na sprzedaz koni i nieruchomosci... to juz bedzie 5 przetarg w ostatnim czasie. za pierwszym razem zwyciezca przetargu chcial splacac naleznosci w ratach, w drugim przetargu nie bylo chetnych a w trzecim podejsciu spadkobierca zglosil roszczenia do stadniny... likwidator stadniny zapewnia ze do konca miesiaca sytuacja pracownikow sie rozstrzygnie na ich korzysc...ale to samo mowil juz w zeszlym miesiacu!

cena wywolawcza za grunty wynosi 1 mln 200 tys.zl, a za nieruchomosci i konie 400 tys zl
W tym calym zgielku chociaz koniki maja wiecej radosci bo od tygodnia chodza na pastwiska...oby jak najdluzej...

  Jak wyrobić paszport folblutowi? Czy to realne?
Niestety taka nasza czarna Polska rzeczywistość ,a Pani.K. tak sie do stołka przywiazała ,że chyba nikt nie da rady jej od niego odwiązać.Taka już dola nas biednych szaraczków,że jesteśmy skazani na humory urzędników,a prawo z tego co widać nie ma tu nic do rzeczy,wystarczy spojżeć na nasz nowy pożal sie boże rząd.........



OOO dokładfnie. Ja niedawno zakupiłam konia - i sie zaczęło. Pomijam fakt, że 2 umów sprzedaży mi brak to jeszcze słynna Pani K. utrudnia jak może. OK, jestem laik w tych sprawach to pytam grzecznie co powinnam zrobić po kolei. Odpowiedź krótka. Proszę skontaktować się ze stadniną gdzie koń się urodził i tam powiedzą i... tyle. Zaczęła się batalia o paszport. Po niewiadomo ilu telefonach w końcu trafiłam na laboratorium w Jastrzębcu bodajże gdzie musze zrobić badanie DNA, bo bez tego już też nie przejdzie. Miła Pani w końcu po kolei mi wyjasniła co powinnam zrobic w tak trudnej sytuacji. Tutaj moge wręcz opisać kilka stron A4 mojej przeprawy, a to dopiero początek. Nawet nie chcę mysleć co dalej. Poprostu tragedia, a najśmieszniejsze jest to, że moja kobyłka kiedyś chodziła WKKW i nawet kilka razy cos tam zajęła wysoko. Ma dziewczyna ładny papier ale to nie pomaga, bo niektórym poszukac się nie chce i przez to ułatwić mi sytuacji. Brak słów. dam znac jak sprawy się mają w swoim czasie (czyt. jak coś pójdzie do przodu). Trzymajcie kciuki

  Jak wyrobić paszport folblutowi? Czy to realne?
chyba takiego pytania nie było

czy na podstawie umowy kupna-sprzedaży można wyrobic paszport folblutowi (m.in. na podstawie cech charakterystycznych dla danego konia; chodzi mi czy można ominąc badanie krwi - aczkolwiek nie mam nic do ukrycia ) ? A jak nie wyrobic, a prosic o duplikat? Koń był na Służewcu także jakiś ślad po nim został...

  ALLEGRO- nietypowa sprawa kto ma rację??
Gdzies bylo, ze osoba wystawiająca przedmiot na aukcje jednoczesnie zobowiazuje sie do jego sprzedania.
Poniewaz nie obostrzył sobie tego zadnymi cenami minimalnymi, powinien zostac zmuszony do sprzedazy, poniewaz Zairka chce wywiazac sie ze swojej czesci umowy. Zalicytowala, wygrala, chce zapłacic.


bylo pewnie w KC
jesli Zairka zaplaci - czyli sie wywiaze ze swojej czesci umowy - a nie dosanie tego konia - dopiero bedziemy mieli "case"

Caroline - ale allegro to nie tablica ogłoszen, tylko serwis aukcyjny.
Wystawiajac aukcje tym samym zgadzam sie na regulamin, ze wystawiam w celu sprzedania.


regulamin regulaminem - ale i tak przewazy ustawa
a ustawa mowi o interpretacji oswiadczen woli - i to nie jest takie oczywiste, ze wystawil "celem sprzedazy"
nie licytowac plus tel na zadzie - dobry przyklad i pokazuje, ze intencja sprzedajacego wymaga dalszej interpretacji - bo nie jest oczywista

zen, dotychczas sądy ignorowały regulamin allegro (doslownie - powiedzieli, ze nawet tego czytac nie beda )


jakos malo prawdopodobne mi sie to wydaje

  ALLEGRO- nietypowa sprawa kto ma rację??
Marzena 1060zl:)
Mrooshka Przepraszam za stwierdzenie kabel...ale nie tylko Ty do mnie pisałaś w tej sprawie....w ogole na początku byłam przekonana ze to Pan sprzedający konia podszywa sie za obie na forum...dlatego nie chciałam żeby dziewczyny pisały wszystkiego tutaj bo będzie wiedział czego sie spodziewać...a częśc rzeczy zostało w tajemnicy

Dziękuje wszystkim wspierającym mnie zwłaszcza na priv i gg
W każdym razie kontrahent napisał mi dzisiaj maila że mam przyjechać po konia, jednak Pani Mecenas kazała mi sie jeszcze nie cieszyć...
Wysłałam maila czy na pewno dobrze sie rozumiemy ze finalizujemy transakcje za 1060zł i żeby przesłać mu umowę kupna sprzedaży konia do potwierdzenia.....
Ja i tak już dzisiaj ide świętować....jeżeli wszystko pójdzie ok bez sądu to bardzo się będę cieszyć a Espadero pójdzie na łączki w góry do Tinkerki i doglądać go będzie także Shadowfax:) Więc będzie miał prawdziwy raj:)
Teraz dopiero trzymajcie kciuki mam nadzieje ze załatwimy to honorowo jak dwójka dorosłych ludzi, i obejdzie sie bez zbędnego sądu.

  Nic mi nie wychodzi!!! czyli dla "zdołowanych"
no i stało się...
w czwartek podpisuję umowę o sprzedaży konia

niestety sytuacja mnie zmusza!
i nie umiem sobie znaleźć miejsca, przestać myśleć o nim... mimo że mam czas do końca miesiąca by się nim nacieszyć, ale nie wiem czy to nie gorsze jechać i wsiadać na niego z myślą tak bliskiego rozstania...
ech... ciężko...

  Kącik REKREANTA II :P <Koński z lekką nutką towarzyskiego
Love wiem co czujesz , ja nic nie wiedziałam . PRzyjechałam do stajni tak jak normalnie juz ide do konia pierwszego ukochanego do którego sie w zyciu przywiazałam i usłyszałam " weź derke , ochraniacze , ubierz grubego i zapakuj do rpzyczepy , wczoraj go sprzedaliśmy"

szok , rece zaczeły mi sie trząsc , było to 4 lata temu wiec inaczej na to wszystko patrzyłam .
Jezdziłam tam jeszcze długo , dostawałam nowe konie do jazdy , zawsze przecietnie jednego na rok no i szły na sprzedaz. Za każdym razem bolało , mniej lub bardziej.
Jedynym sposobem niestety zeby tego uniknac jest kupno własnego i kierownie wszystkich uczuc do jednego zwierzaka.Dzierzawa to jest wielka nie wiadoma , konia w kazdej chwili mogą ci zabarc , sprzedac , wypowiedziec umowe i wszystko sie kończy.
Odkad mam ruda , dostawałam ejszcze konie do ajzdy , dbałam o nie , lubiłam , opiekowałam sie jak najlepiej mogłam ale wszystkimi głebszymi uczuciami darzyłam swoja klacz , to pomogło.

JA i megi przezyłysmy własnie niedawno przeprowadzke do 3 stajni i znowu czeka nas kolejna, tak bywa ale moze na dobre nam to wyjdzie.

W tym roku bedzie inaczej bo pierwszy raz jedziemy razem na wakacje , jestem ciekawa jak to wszystko bedzie wygladało

no a to nasza zabawa tzw wyższa szkoła jazdy bo przechodzimy mostek z drugiej strony
[img]http://i49.photobucket.com/albums/f253/cisakmw/IMG_6657.jpg[/img]

  Zabezpieczenie dostawcy towarów przed innymi wierzycielami odbierającego.


[...]
| + Raczej nie. Było już kilka razy wałkowane na ntym formum. Generalnie
| + orzecznictwo jest takie, że te zapisy na fakturze nie mają znaczenia
| + parwnego.

 No, do tego to już pytanie dostał Depi :) bo na mój rozum
to lepiej stracić towar niż popełnić przestępstwo podatkowe
na kwotę jego wartości :]
 Krótko mówiąc: dobrze jeśli tak jest (że zapis nie jest
wiążący :)), choć niektórym wydawałoby się odwrotnie :)



A które według Was przepisy kc, bo one sa miarodajne pod względem oceny
oświadczen woli, wyłaczaja skuteczność pisemnych oświadczeń woli składanych
na fakturach? Może i z punkty widzenia prawnopodatkowych przepisów
regulujących to, jak ma wygladać faktura takie klauzule nie są jej
elementem, ale pozostają jednak ważnym oświadczeniem woli i stanowią część
umowy. Nespa?

| + Zresztą, gdyby miały, to Ty sprzedając ten towar popełniał byś
| + przestępstwo przywłaszczenia. Wszak sprzedajesz nie swój towar.



No chyba, że przekazałbyś uzyskaną cenę na konto dostawcy, ew. potrącając
swoją prowizję jako agenta ( czy też komisanta), nespa? Powołując się nawet
na umowę ustną. To raz. A dwa - chyba nie było mowy o sprzedażay _przed_
zapłaceniem należności?

...ale tego to nie zrozumiałem. Nijak.
"WŁASNOŚĆ DOSTAWCY" oznacza "tego co sprzedał", to gdzie
owo przywłaszczenie ?




 Problem w tym, że wtedy faktura sprzedaży towaru nie
dokumentowałaby sprzedaży towaru i patrz wszelkie kon-
sekwencje tego faktu :)



Widzisz - jak zwykle jest problem z padatkami. Jest to, jak powtarzam przy
każdej nadarzającej się okazji, zwyrodniała, bękarcia gałąź prawa. Tu się
nic nie trzyma kupy od początku do końca i nawet nie staram się zgłebić tych
bzdetów, bo sobie jeszcze nerwy napsuję i co?

Co do faktury więc nie jestem w stanie bezwzględnie sie wypowiedzieć.
Teoretycznie jest tak jak mówisz - nie ma sprzedaży, więc nie powinna być
uwzględniana w rejestrze. De facto przecież nie ma też przepływu pieniądza,
więc wydaję mi się, że należałoby takie faktury traktować jako nieważne -
dokumentujące nieistniejącą sprzedaż, ale zawierające ważne oświadczenie
woli dotyczące zastrzeżenia właśności. Tym bardziej, jeśli uznamy, że
pytający działa jako agent ( może komisant? ) dla dostawcy.

Nie tego jednak bezpośrednio dotyczyło pytanie, ale to dobrze, że jesteści
czujni :-))))

Pozdrawiam


  HEYAH ...
Może czytują tę grupę ludzie z HEYAH ...

HEYAH miałą być pierwszą siecią GSM bez :
- skomplikowanej taryfy
- durnych promocji
- wysokich cen połączeń
- wysokich cen SMS
- idiotycznych reklamowych SMS'ów
- telefonów w PSEUDOpromocjach
- 10% za doładowanie.

Miała to być sieć oferująca po prostu
dobry zasięg i niskie ceny i prostą taryfę.

 Nie wiem jak Wy ale ja mam dość ich
promocji w stylu "wyślij SMS za 5,5
a otrzymasz milion SMS'ó itp. BZDUR !"
Mam po prostu wrażenie że płacę za
czyjąś zabawę. Mam wrażenie że ktoś
chce mnie zrobić i robi "w konia".

Będąc od 3 lat w tej sieci zamierzam się po
prostu z nią rozstać i to od razu w
5 telefonach które opłacam.

Kiedy wreszcie powstanie sieć dla ludzi którzy :

- mają kasę na kupno dowolnego telefonu
  w wolnej sprzedaży w cenach rynkowych
- nie mają ochoty na odbieranie i czytanie
  jakichkolwiek SMS'ów od operatora.
- nie mają ochoty na płacenie abonamentu
  podpisywania umów i rejestrowania swojego
  nazwiska w jakiejkolwiek bazie danych.
- sieci która zapewni dobrą obsługę techniczną
  poprzez e-mail !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- sieci która nie będzie miała ŻADNYCH PROMOCJI
  i absolutnie żadnych patentów w stylu
  "jednen numer za darmo" , " w weekendy taniej"
  i tym podobnych BZDUR ... natomiast w zamian za
  to zapewni relatywnie TANIE POŁĄCZENIA.
- sieci w której będzie dobry i niedrogi dostęp
  do Internetu, najlepiej po prostu zwykły
  numer dostępowy, który operatora nie będzie
  kosztował praktycznie NIC.

Tomy M. www.ansibl.com


  Orlen/CPN dziadostwo !

W swieta mialem nieprzyemnosc skorzystac z uslug stacji paliw Orlen
dawniej
CPN w Pulawach (miasto 60tys) duza stacja, sklep itp.
Zaczelo sie od tego ze chcialem zaplacic karta (stacja uznaje karty
wszystkie mozliwe), niestety za gaz karta sie nie zaplaci
(oczywiscie zadnej
informacji o tym nie ma !) ....



Cze,

Od strony prawnej to wygląda tak, że jeżeli w sklepie są wywieszone
obrazki akceptowanych kart to jest to już zobowiązanie sprzedawcy do
przyjęcia zapłaty kartą. Inaczej mówiąc w ten sposób ustala się jeden
z warunków transakcji kupna-sprzedaży czyli sposób zapłaty. Jeżeli
wystąpią kłopoty techniczne np. brak łączności to jest to problem
sprzedawcy, nie może on jednostronnie zmienić warunków umowy i odmówić
przyjęcia zapłaty w formie wcześniej uzgodnionej. Tak samo jak nie
może zażądać wyższej ceny od ceny wywieszonej na tablicy przed stacją
Miałem na tym tle scysję na jednej ze stacji, gotówki nie miałem
naprawdę, olałem propozycję, że "może by pan skoczył do bankomatu". Po
kilku minutach nieudanych prób łączności poprosiłem podstępnie o
oddanie karty, zameldowałem: "zgodnie z waszą ofertą chciałem płacić
kartą, nie mam gotówki ani czasu na dalsze zaklinanie terminala.
Jeżeli nie możecie przyjąć zapłaty to żegnam was". W tym momencie
ajent wyjął ręczną maglownicę, natychmiast skasował należność i
przeprosił za kłopoty. Jego szczęście, że miałem wypukłą kartę bo
gdybym wyjechał z jakimś gładkim Maestro to by mógł mi skoczyć.
Nie dajcie się robić w konia odzywkami typu "proszę o drobne bo nie
mam czym wydać, proszę o gotówkę bo terminal nie działa, u mnie tylko
gotówka, karty przyjmuje tylko kasa nr 3, cena na półce jest
nieaktualna u mnie w komputerze jest wyższa" .
To są wszystko problemy sprzedawcy, które nie interesują klienta

P.B.


  W "Swiecie Kolei" 11/2006

Cokolwiek, płytę CD z filmem z przejazdu imprezy czy historycznym,
modelik kartonowy do wycięcia dla dziecka, kamizelkę odblaskową z
napisem "Świat Kolei", nawet kwadrat, czy chociażby smycz do komórki z
logo jakiegoś niezależnego operatora kolejowego :-)...



Koszt wydania takiej gazety to kwota z ktorej samo 30tys. placi sie
drukarni. A kazdy dodatek jest jednak powaznym kosztem obarczonym
ryzykiem braku wzrostu zyskow. Byla o tym dyskusja w przypadku innego
czasopisma, ale sie nie zdecydowano na takie dodatki.
Ciekawe, ze lepiej sprzedaja sie u nas czasopisma zagraniczne takie MEB,
Eisenbahn Journal, Eisenbahn Kurier, choc te dwa ostatnie sa jedak
znacznie drozsze.

Czasopisma tzw "kobiece" i nie tylko prześcigają się w dodatkach. Wiem,
nakład, grupa docelowa, liczba reklam, druk z rolki na wysokonakładowym
offsecie....
Ale czy przypadkiem nie jest tak, że liczba reklam jest funkcją nakładu,
a sprzedaż jest funkcją ceny?



Czasopisma kobiece maja po kilkadziesiat lub wiecej tysiecy egzemplarzy
nakladu. Nawet niech sprzedadza polowe to maja jeszcze na gadzety, przy
nizszych kosztach wydania jednego egzemplarza niz SK, ktore drukuje sie
w nakladzie 2700 egz. A to oznacza jednak wyzsze koszty druku, skladu,
wyzsze ceny reklam itd. Zreszta zdobycie reklamodawcow tez latwe nie
jest, bo sami glowni zaintereoswani czyli firmy modelarskie i sklepy z
tej branzy z trudem sa w stanie sie utrzymac.
Niestety rynek w Polsce jest bardzo maly, szczegolnie, jesli okaze sie
jeszcze, ze od lat liczba prenumaratorow takiego pisma jak SK, waha sie
w okolicach 1000 osob.
Wydawca KMiD-a doklada gadzety w postaci kolorowej wycinanki i
reklamowki jednej z firm produkujacych modele. Jednak konia z rzedem
temu , kto jest okreslic kiedy ukaza sie zapowiadane na ten rok cztery
numery, skoro przed wakacjami wyszedl pierwszy...

To się zdecydowanie zgadzam. Świat Kolei powinien być do kupienia na
kazdym dworcu, gdzie jest kiosk ruchu.



To wcale nie jest takie proste. Ruch bierze do kolportazu takie
czasopisma, ale narzuca niekorzystna dla wydawcy umowe, w efekcie ktorej
Ruch nie jest zainteresowany sprzedaza wiecej niz polowy nakladu.
Siostrzany dla Ruchu HDS, ktory prowadzi salony prasowe na stacjach
kolejowych (Relay) moze wziac do dystrybucji czasopismo, ale domaga sie
od wydawcy dosc pokaznej kwoty na promocje pisma w jakims wydawnictwie HDSu.
Najlepszym dystrybutorem jest firma wstawiajaca czasospisma do EPiKow.
Praktycznie to co biora, to sa w stanie sprzedac.

Krzysztof


  Vista to bubel?

| zakręciłeś się
| a skąd wytwórnia ma utwór? he? kupiła a potem go odsprzedała ? jesli
| tak, to moje prawo do tego utworu jest takie samo jak wytwórni panie
| kolego - czy w/g ciebie w/g prawa są równi i równiejsi ? wytwórnia
| jest tylko pośrednikiem i nikim więcej musisz to sobie w koncu
| uzmysłowić

| Raczej Ty się zakręciłeś. Wytwórnia nie kupuje samego nagrania za 60
| zł, ale prawa majątkowe na mocy umowy z autorem/zespołem. Następnie
| użytkownikom końcowym nie sprzedaje praw majątkowych, ale jedynie
| licencję na odtwarzanie.

no i kto tu kogo robi w konia ? przecież ciągle mówimy o tym samym
produkcie prawda ? utwór zakupiony przez wytwórnię nie jest niczym
więcej ani niczym mniej niż utwór który sprzedaje wytwórnia musisz  to
sobie uzmysłowić. Wytwórnia zaplaciła duże pieniądze za utwór dlatego,
że go powieli i sprzeda w wielkiej ilości egzemplarzy, ale jej wkład w
wytworzenie produktu jest żaden - podobnie jak wypożyczalni kaset wideo
- tylko, że wypożyczalnia działa na zdrowych zasadach - bo nazywa się
wypożyczalnią i dlatego zgadzam się oddać film, który wypożyczyłem, bo
nie jest on moją wlasnością, natomiast wytwórnia SPRZEDAJE utwór czy
tobie się to podoba czy nie, a jeśli coś kupiłem, to jest MOJE !!!! i
koniec



Może lepiej zwróć się do jakiegoś speca od praw autorskich, bo widzę, że
mnie słuchać nie chcesz. Może on Ci dokładniej i ze szczegółami
wytłumaczy zależność, o której ja mówić tylko zacząłem...

A pomijając kwestie prawa autorskiego i różnicę między sprzedażą, a
licencjonowaniem: wytwórnia nazywa się wytwórnią nie dlatego, że powiela
ten utwór, bo od tego są podwykonawcy, ale dlatego, że zajmuje się
koordynacją całego procesu tworzenia, począwszy od (najczęściej)
nagrywania utworu w profesjonalnym studio i na profesjonalnym sprzęcie,
poprzez cały łańcuszek zależności formalnych, finansowych,
marketingowych, prawnych itp., akcje reklamowe, koordynacje produkcji i
dystrybucji, aż po lobbing.

I możesz mi wierzyć lub nie, ale chociaż wytwórnia ma niewielki
bezpośredni wkład artystyczny w gotowe dzieło (ale tylko bezpośredni, po
pośredni ma ogromny), to patrząc technicznie z punktu widzenia ilości
roboczogodzin, wytwórnia ma zdecydowanie największy wkład w każde
wydawane dzieło.


  Kupno konia, papiery, pomocy !!!
Ale nie ma przecież konieczności uzupełniania... Ważne, że kolega figuruje na umowie kupna - sprzedaży i już na siebie wyrobi paszport (bo rozumiem, że koń nie ma paszportu?), a do wyrobienia paszportu zabierają rodowód konia (i, z tego co wiem, już nie oddają).

  Kupuję konia-na co zwracać uwagę?
Tutaj masz standardową umowę kupna sprzedaży konia http://www.konpolski.pl/sprzedaz_koni.htm

  Właściciel czy posiadacz.
w moich papierach konskich jestem wlascicielem konia, takze nie wiem po co te dywagacje

Wiadomo, zwierzę nie jest rzeczą, ale umowy kupna - sprzedaży się zawiera, także słowo 'właściciel" jest chyba stosowane poprawnie.

  Pomocy - do właścicieli pensjonatów
Konia przejąć na własność w takiej sytuacji nie możesz, jeśli w umowie nie ma zapisu o przekazaniu prawa własności w przypadku nie płacenia za pensjonat (Art. 155 kodeksu cywilnego). A umowy przecież nie masz( nauczka na przyszłość). Sprzedaż konia w takiej sytuacji i zatrzymanie przez Ciebie uzyskanych pieniędzy była by przestępstwem. Pierwsza rzecz, jaką musisz zrobić, to wysłać kuratorce właściciela konia wezwanie do zapłaty.Napisz mniej więcej tak:
Wezwanie do zapłaty
Niniejszym wzywam Panią ......................( imie i nazwisko kuratorki) jako pełnomocnika Pana .........( imie i nazw. właściciela konia) do zapłaty w terminie 14 dni od daty otrzymania niniejszego wezwania, kwoty .... (słownie.......) tytułem opłaty za pensjonat dla konia ............... ( imię konia , rok ur. nr paszportu, nr ewid) za okres od..... do.....
Jednocześnie informuję, że niniejsze wezwanie jest ostateczne i w przypadku nie zastosowania sie do niego, wystąpię na drogę postępowania sądowego, co spowoduje zwiększenie kwoty roszczenia o odsetki ustawowe, koszty sądowe, koszty pomocy prawnej. koszty komornicze, ect.
Ponadto nadmieniam, że odebranie w/w konia z prowadzonego przeze mnie pensjonatu może nastąpić dopiero po całkowitym uregulowaniu zobowiązań.
(podpis)

Wezwanie wyślij listem poleconym, za zwrotnym poświadczeniem odbioru ZPO ( ważne!!!).
Od dnia wysłania wezwania nabywasz prawo do używania konia do pracy ( np. rekreacja )
celem pokrycia bieżących kosztów utrzymania konia ( prowadź zapis jazd na tym koniu ). Konia nie wydawaj i nie gódź się na jego sprzedaż dopóki nie otrzymasz swojej kasy.

Jeśli kobitka nie zareaguje lub podejmie jakieś inne niż zapłata działania, napisz o tym na forum lub przyślij mi maila ( PW u mnie nie działa) pomogę napisać pozew i ewentualne inne pisma procesowe. Oczywiście gratis.

  Pomocy - do właścicieli pensjonatów
Konia przejąć na własność w takiej sytuacji nie możesz, jeśli w umowie nie ma zapisu o przekazaniu prawa własności w przypadku nie płacenia za pensjonat (Art. 155 kodeksu cywilnego). A umowy przecież nie masz( nauczka na przyszłość). Sprzedaż konia w takiej sytuacji i zatrzymanie przez Ciebie uzyskanych pieniędzy była by przestępstwem. Pierwsza rzecz, jaką musisz zrobić, to wysłać kuratorce właściciela konia wezwanie do zapłaty.Napisz mniej więcej tak:
Wezwanie do zapłaty
Niniejszym wzywam Panią ......................( imie i nazwisko kuratorki) jako pełnomocnika Pana .........( imie i nazw. właściciela konia) do zapłaty w terminie 14 dni od daty otrzymania niniejszego wezwania, kwoty .... (słownie.......) tytułem opłaty za pensjonat dla konia ............... ( imię konia , rok ur. nr paszportu, nr ewid) za okres od..... do.....
Jednocześnie informuję, że niniejsze wezwanie jest ostateczne i w przypadku nie zastosowania sie do niego, wystąpię na drogę postępowania sądowego, co spowoduje zwiększenie kwoty roszczenia o odsetki ustawowe, koszty sądowe, koszty pomocy prawnej. koszty komornicze, ect.
Ponadto nadmieniam, że odebranie w/w konia z prowadzonego przeze mnie pensjonatu może nastąpić dopiero po całkowitym uregulowaniu zobowiązań.
(podpis)

Wezwanie wyślij listem poleconym, za zwrotnym poświadczeniem odbioru ZPO ( ważne!!!).
Od dnia wysłania wezwania nabywasz prawo do używania konia do pracy ( np. rekreacja )
celem pokrycia bieżących kosztów utrzymania konia ( prowadź zapis jazd na tym koniu ). Konia nie wydawaj i nie gódź się na jego sprzedaż dopóki nie otrzymasz swojej kasy.

Jeśli kobitka nie zareaguje lub podejmie jakieś inne niż zapłata działania, napisz o tym na forum lub przyślij mi maila ( PW u mnie nie działa) pomogę napisać pozew i ewentualne inne pisma procesowe. Oczywiście gratis.


Zgadzam się z Twoją wypowiedzią w całej rozciągłości. Dodałbym tylko jeszcze, że jest coś takiego jak depozyt sądowy tylko, że ... koń - depozyt ??? hmmm, kiepsko to widzę
Pozdrawiam.

  wyprowadzam się, czyli... powstaje Nasza Szkapa :)
Kochani moi,

bardzo bałam się tego momentu, ale w końcu nadszedł. mój gospodarz nie zgodził się na podpisanie ze mną umowy, ponieważ uważa, że dzierżawa terenu jest dla niego zbyt ryzykowna. a że mam coraz więcej zwierząt, za które wzięłam na siebie odpowiedzialność, muszę wszystko mieć na papierze - dla pewności... poza tym w miejsce, w którym aktualnie stacjonujemy, trzeba włożyć jeszcze dużo pieniędzy, a nie zamierzam nikomu remontować stajni, żeby usłyszeć po tym: "spadaj". do tego doszły problemy w domu.

decyzja o wyprowadzce już zapadła. najprawdopodobniej odbędzie się to krótko po nowym roku,a wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że naszym nowym domem będzie gospodara Ten Veroniqa (Ogierzyświata) pod szczecinem.

już od dawna nosiliśmy się z zamiarem założenia stwarzyszenia podobnego do KPdZ lub filii Komitetu. teraz to wszystko ma się urzeczywistnić... boję się strasznie!

zanim zaczniemy się stąd wyprowadzać, muszę wyciągnąć od gospodarza konie, które do niego należą. nie pozwolę, żeby tutaj zostały i wróciły do stanu, w jakim je zastałam ponad 3 lata temu. jeżeli nie uda mi się znaleźć na nie chętnego, sama je wykupię, jednak wtedy będę chciała znaleźć dla nich domy adopcyjne, ponieważ wiem, że na początku nie będzie mnie stać na utrzymanie całego zwierzyńca. nie chcę porywać się z motyką na słońce. jeśli chodzi o te trzy koniki to: Jukatan (2,5tys.zł), Kaja (4tys.zł) i Itaka (na razie 'nie na sprzedaż', ale muszę ją wytargać od właściciela). może kojarzycie te konie z moich opowiadań albo zdjęć, może znajdzie się ktoś na nie chętny...

co myślicie o stworzeniu schroniska (w zamyśle głównie dla koni i kotów) na pomorzu?

  dokumenty
dowodem własności jest umowa kupna-sprzedaży, ale nie martw sie jeśli jej nie masz, bo raczej gdyby coś to muszą ci udowodnić że koń nie jest twój, niż ty miałabyś udowadniać że jest twój , mam nadzieje że nie zamotałam

  umowa - pensjonat
wyżej zamiszczona umowa jest ok. Przejęcie i sprzedaż konia za długi jest też ok pod warunkiem sprzedaży za cenę rynkową i przekazania różnicy dotychczasowemu włascicielowi.
Żeby całkowicie załatwić temat należałoby ustanowić zastaw na koniu.

  Sprawa z oszustem
Ciekawa jestem co mi poradzicie. Kilka miesięcy temu kupiłam od hodowcy konika. Ładny, z bardzo dobrym papierem, bardzo fajnie zapowiadający się trzylatek. Został przebadany przez weterynarza i badanie nic nie wykazało. Od tamtego czasu włożyłam w konika mnóstwo pracy, ma naprawdę kapitalny charakter, jest grzeczny, miły, niczego się nie boi, niesamowicie szybko się uczy, jest bardzo dobrze zrobiony od podstaw, po paru jazdach świetnie reaguje na pomoce. Pokochałam tego konika, bo jest naprawdę niesamowity. Chodzi za mną jak pies. Przy tym jest bardzo utalentowany więc miałam nadzieję, że w przyszłości będzie to koń na wysokie konkursy skokowe. Jakiś tydzień temu do mojej stajni przyjechał znany weterynarz i oglądając mojego konia stwierdził, że ma rorera. Nie mogłam w to uwierzyć, więc dla pewności kazałam zrobić mu endoskopię. Okazało się, że koń ma rorera 2 stopnia (z 4) i że to absolutnie eliminuje go w sporcie. Wiem, że rorer jest wadą zwrotną i teoretycznie mogłabym domagać się od oszusta, który mi go sprzedał zwrotu pieniędzy. Ale kocham mojego konia, poza tym nie wiem jaki los go czeka kiedy go zwrócę. Z drugiej strony marzę o karierze sportowej, rekreacja zupełnie mnie nie interesuje. Nie stać mnie na kupienie drugiego konia. Co mam zrobić? Jestem w prawdziwej rozterce.
Co do tego, że jego właściciel wiedział o chorobie jestem pewna. Po pierwsze, wykastrował go już jako roczniaka, mimo, że koń jest ładny i ma świetne pochodzenie ( a wiadomo, że z rorerem i tak nie dostałby licencji na krycie). Po drugie, w umowie kupna-sprzedaży, której niestety nie zanalizowałam bliżej dopisał ręcznie punkt, który zapewnia, że koń nie podlega zwrotowi ( a więc musiał wiedzieć o tej wadzie). Tym się nie przejmuję, bo prawo jest ponad wszelkie umowy. Ale co robić?

  ZJEDNOCZONE Stowarzyszenie Właścicieli Koni Wyścigowych
świat się smieje - robi się coraz lepsza komedia. Ja ma pytanie:) jesli konie są zapisane na sezon na - podmiot gospodarczy nie posiadający osobowiści prawnej, na fakturach zakupu jest wpisany ten podmiot - wpisany jest NIP tego podmiotu?? A spólki cywilne czy spółki ciche, spółki akcyjno-komandytowe. Tez podmioty prawa nie posiadające osobowości pranej , a dysponujące majątkiem czyli np konmi - posiadające zdolnośc upadłościową. Majątek tych społek jest współwłasnościa łaczną do niepodzielnej reki. Spółka cywilna nie wymaga nawet formy pisemnej, wyłacznie czynnośc dla celów dowodowych. Dwie osby mające konia to z zasady spółka cywilna, gdyz spidanie umowy na pismie wymagane jest dla celów dowodowych. Spółka cywilna typu zewnętrznego i wewnętrznego. teoria prawa cywilnego rozróżnia dwa typy.
osoby prawne czyli np s.a i sp z o.o. odpadają, majątek społki nie jest majątkiem wspolników to jasne. Nie mają prawa do niego. mówiąc w skrócie.
Ciekawi mnie kwestia podmiotów nie posaidających osobowiści prawnej. Przyjmując z załozenia że odpadają to odpada znowu kikladziesiąt % właścicieli.
A jak chcecie weryfikować kto jest właścicielem a kto nie?? przecież konia może zglosic kazdy na każdego, PKWK nie interesuja wewnętrzne stosunki. Kon jest wlasnościa społki z.o.o. jest zgłoszony na podmiot gospodarczy albo osobe fizyczną. Zgloszenie do seoznu ma charakter - jaki?? Deklatoryjny nie konstytutywny nie tworzy prawa - własności w tym wypadku nie stwierdza własności to samo wpis do PSB. Ja Ja jestem właścicielem kilkunastu koni - posiadam umowy z podpisami notarilanie potwierdoznymi umowy sprzedaży, ale nie zgłaszam tego faktu do PSB - czy jestem właścicielem czy nie jestem? zresztą znam kilka osób które mają poodbna sytuację.
A jeszcze jedno:) Małżeńska wspołnośc majątkowa:) czy koń wchodzący do wspolności majątkowej:) Czy w takim wypadku małżonki tez nabywają prawo do członkowstwa?? czy nalezy oakzać intercyze albo wyrok sądu znoszący wspolność.

  DANISZYN XX
Dogadaj się z RGI i spiszcie umowę kupna/sprzedaży konia za 1 zł - będziesz miała po problemie.

  [Play] Warunki realizacji gwarancji ?
Potwierdzam to co napisał piokuk
Moja wiedza wynika z wielu lat pracy dla operatorów.
14 dni o których ja pisałem dotyczyło gwarancji gdyż w 99% oddając telefon do naprawy oddałeś go do naprawy gwarancyjnej czyli oczekujesz tego by gwarant w przypadku motoroli to własnej motorola jest gwarantem usunęła usterkę. Jeżeli gwarant (czyli Motorola) w swoje karcie gwarancyjnej (czyli dokumencie który sama stworzyła jak im się żywnie podobało) napisała, że naprawi Ci telefon ciągu 14 dni to sama na siebie wzięła taki obowiązek. Nokia nie chce brać na siebie takiego zobowiązania więc pisze w swojej karcie gwarancyjnej, że naprawi telefon NIEZWŁOCZNIE co w oznacza, że zrobi to BEZ ZBĘDNEJ ZWŁOKI i konia z rzędem temu kto im udowodni, że nastąpiła zbędna zwłoka
Czym innym są prawa wynikające z "ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej" które dotyczą TYLKO konsumenta czyli osoby fizycznej (firmy już ta ustawa nie dotyczy). Żeby skorzystać z tej ustawy trzeba to wyraźniej zaznaczyć oddając telefon do naprawy,że chce się skorzystać z NIEZGODNOŚCI Z UMOWĄ a nie z gwarancji, ab nie ma konieczności w tedy oddawania gwarancji wystarczy sam dowód zakupu.
piokuk za pewne potwierdzi to co napisałem powyżej.
Marens – przykro mi, ale nie masz racji 14 dni może wynikać z gwarancji i można je wydłużyć do 365 albo jakiejkolwiek innej liczby dni jeżeli gwarant w gwarancji nie zastrzegł inaczej i tylko jeśli skorzystasz z NIEZGODNOŚCI Z U MOWĄ (w przypadku osoby fizycznej) to SPRZEDAWCA a nie gwarant musi ją rozpatrzyć w ciągu 14 dni (czyli musi Ci udzielić odpowiedzi na nią w ciągu 14 dni) jeżeli tego nie zrobi w tym terminie to uznaje ją za zasadną i zrobi to co napisałeś w reklamacji, ale wystarczy że 13 dnia wyśle do Ciebie list polecony z odpowiedzią by spełnił wymóg rozpatrzenia reklamacji z tytułu niezgodności z umową w terminie 14 dni
Kempa pokaż mi ten kodeks – NIE MA TAKIEGO KODEKSU nie wiem skąd ten cytat
„odpowiedni” termin to takie samo określenie jak „niezwłocznie” - oznacza dokładnie tyle, że gwarant stwierdza co jest odpowiednim terminem a co nim nie jest i to klient ewentualnie musi udowodnić, że dany termin był nie odpowiedni – musi to udowodnić
polecam wszystkim spisać w googlach „niezgodność z umową” „rękojmia” i „gwarancja” lub zajrzeć na stronę np. http://www.skp.pl/index.php/przepisyprawne

  Pentax z USA
Trzeba zawsze dokladnie sprawdzic jakie sa warunki sprzedazy odnosnie gwarancji. Np firma X oferuje k10 w niskiej cenie i zaznacza, ze to jest import. Jak zadzwonisz i pytasz sie czy to jest z gwarancja to ci wtedy mowia, ze to jest import i nie ma gwarancji na usa. Ale oni moga ci zaoferowac gwarancje miedzynarodowa za dodatkowe 30 baksow. Wszystko to jest pic. Jezeli zaimportowali to i tak musialbys wykupic gwarancje na stany u Pentaxa lub autoryzowanego dealer'a. A kamera przychodzi od razu z international guarantee, tylko, ze oni papier wyjmuja a pozniej wkladaja do pudelka i za to biora pienaidze. I tak moze byc sytuacja, ze nie bedzie dzialac ta gwarancja z opakowania w Polsce, poniewaz polski serwisant na podstawie umowy z Pentaxem lub jego przedstawicielem wykonuje uslugi serwisowe i on musi okreslic czy gwarancja wazna nawet na ksiezycu bedzie rowniez wazna w Polsce. Tax czyli po "polsku" VAT nalicza sie w 3 roznych wariantach. Sa firmy, ktore maja swoje przedstawicielstwa w kazdym stanie i one nawet sprzedajac online rezydentowi np Hawaii i tak doliczaja TAX. Sa tez korporacje, ktore na zasadzie franczyzy handluja online np Wolf/Ritz camera - momo,ze sa siecia na cale stany to obojetnie gdzie sprzedaja - nie naliczaja TAX. I sa jeszcze firmy, ktore naliczaja TAX tylko rezydentom tego stanu gdzie maja swoje przedstawcielstwo. Przy zakupie gdzie wystepuje TAX zawsze nalezy sprawdzic jaki jest koszt przesylki -shipping. Zalozmy, ze Wolf sprzedaje nam k10 z kitem za $1.000, jak kupie w sklepie to moge zaplacic miedzy 8.75 a 5% w zaleznosci od powiatu w moim stanie a poniewaz mam 15 mil do Wisconsin to czasem sie oplaci pojechac aby zaoszczedzic 3.75%. Ale nie ma sensu poniewaz siec Wolf online sprzedaje wszystko bez TAX i daje free shipping przy zakupach powyzej $100. Czyli zamiast kombinowac jak kon pod gore mozna po prostu zamowic bedzie prawie tak ze zaoszczedzilismy okolo $90 jezeli mieszkamy w Cook lub Lake (nazwa powiatu)

  [R75] Prośba o ocene auta
Nie jest tak do końca..

Umowa cywilno prawna (a sprzedaż samochodu to jest umowa cywilno prawna )jest faktycznie regulowana przez przepisy KC ale wszystkie zapisy zawarte w umowie są stawiane ponad Kodeks Cywilny ( chyba że coś jest niezgodne z przepisem prawa) Kodeks cywilny jedynie reguluje sprawy w które nie zostały zawarte w umowie.
Co do liczników to wątpię by można było komuś coś udowodnić. Zazwyczaj samochody wystawione na allegro sprzedawane są przez komisy lub z tzw 2 ręki i czy można traktować tak np. firmę specjalizującą się w sprowadzaniu wraków i robienia z nich szpachlo wozu oraz osobę która np kupiła po dzwonie samochód nie wiedząc o tym i chce go sprzedać nie znając przeszłości tego samochodu?
Demokracja polega na tym że zanim kogoś się ukarze trzeba mu najpierw udowodnić winę a to w tym przypadku bywa czasami bardzo trudne.



Otóż NIE.

Nie jest ważne czy osoba sprzedająca działała w tzw. "dobrej lub złej wierze". Ważny jest stan pojazdu i jego zgodność z ofertą
Jeżeli w ofercie podany jest np. kilometraż 100kkm (zgodny z licznikiem), a sprzedający mógł nie wiedzieć o fakcie jego uprzedniego "cofnięcia", to istotnie, trudno nazywać go oszustem. Co wcale nie oznacza, że nie poniesie odpowiedzialności, gdyż to on jako sprzedający podał (nawet o tym nie wiedząc) nieprawdziwe dane. Z kolei każdy konsument ma prawo do złożenia reklamacji na dowolny towar jeżeli jest niezgodny z ofertą.

Przyznaję Ci rację z kolei na wyższość zapisów umownych nad (w tym przypadku) KC (zasada swobody zawierania umów), ale tylko wówczas, jeżeli taki zapis w umowie istnieje! Konia z rzędem temu, który mi wskaże, że widział umowę kupna - sprzedaży z wprowadzoną klauzulą wyłączającą możliwość stosowania art.560 KC. Ja takiej jeszcze nie widziałem. Nie ma też znaczenia, jak już wcześniej pisałem, deklaracja kupującego o zapoznaniu się ze stanem technicznym auta. Faktem jest, że kupujący został wprowadzony w błąd i może skutecznie odstąpić od umowy (rękojma za wady).

  Summer of House - samodzielna impreza - byłeś ? oceń !
Witam wszystkich!

Może na początek jako organizator i pomysłodawca imprezy napiszę o kilku najistotniejszych sprawach.

cyt: "Wszystko fajnie dograne było tylko powinno być ograniczenie co do wieku. Bo zbyt dużo pijanych dzieci było, na co ciężko
było patrzeć. Tak od 16 lat powinni wpuszczać. Ale to takie moje prywatne przemyślenie."

Problem nie tkwił w ograniczeniu wieku, tylko w sprzedaży alkoholu nieletnim, niestety ja na to wpływu nie mam!
Zakaz wnoszenia alkoholu, który był z naszej strony jedyną rzeczą, jaką mogliśmy wprowadzić, aby ustrzec się tych najbardziej
przykrych przypadków :-) Chociaż wiem, że wielu osobom się to nie podobało, niestety takie mieliśmy warunki umowy na
zorganizowanie imprezy.

Sprawy techniczne:

Jak pewnie wszyscy zauważyli, mieliśmy spory problem z nagłośnieniem. Spowodowane to było dużym poborem prądu przez sprzęt
oraz oświetlenie, kabel zasilający "zalew" oraz zabezpieczenia prądowe nie wytrzymywały tej mocy, dlatego też zrezygnowaliśmy z części oświetlenia "parkietu", stolików oraz projektora wideo, nad czym bardzo ubolewam, do tego graliśmy tylko na "pół gwizdka", przyznaje się, że nie przewidziałem tego, ale w przyszłości zadbamy o to!

O ochronie nie będę wspominał, ponieważ chłopaki spisali się na medal. Cieszę się, że nie musieli ani razu interweniować!

Obeszło się również bez interwencji Ratowników z PCK którzy przybyli na imprezę i czuwali do końca imprezy nad imprezowiczami, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni.

Teraz najważniejsza, przykra sprawa - czas trwania imprezy!
Czas trwania imprezy został ograniczony do godziny 3:00, wynikało to z umowy jaką zawarliśmy z właścicielem wyspy, oraz słownej umowy z mieszkańcami pobliskich ulic.

Za obsługe baru, oraz czystości obiektu, w tym wc odpowiedzialności nie ponosimy.

Zawsze znajdzie się coś, do czego będzie można się przyczepić, jednak z panującej tam atmosfery wywnioskować można, że pomimo drobnych niedociagnieć impreza się udała, o czym swiadczy frekwencja bawiących się! Dziękuje chłopakom Konie, oraz Krzy za zaangażowanie w organizacje oraz wszystkim za przybycie i dobrą zabawę!

Mam nadzieje, że uda się zorganizować podobną imprez do końca lata, bo wiadomo, że w naszym mieście póki, co nie ma się gdzie rozerwać.

  Dyskusa nt. adopcji
jak mnie nie stać na 10 dzieci to ich nie mam ...
ale są tacy debile co mają 10 szt dzieci i stoją wiecznie po jakieś zasiłki , darowizny , i po każdy grosz wyciągają rękę bo ile nie dostaną to wszystko przejedzą ...
to się nazywa PATOLOGIA ...


Święte słowa
Capone, piszesz, że można by oddać konia do fundacji i wplacać po te 100, 200 zł, to byłby fajny pomysł, gdyby człek był w straszliwym dołku. Tylko miło by było, gdyby mozna bylo potem - jak coś się poprawi - konia odzyskać. Albo wpłacając różnicę w hotelu a w tym co płaciliśmy (żeby nie było tak, że ktos sobie konika taniej potrzyma), albo biorac w adopcję (tylko z sensowna umową ). Może warto, żeby fundacje nagłasniały tez taki sposób ratowania konia przed rzeźnią czy pospieszna sprzedażą? Oczywiscie, z pełną możliwością sprawdzenia, czy przyapdkiem ktoś nie wpycha konika fundacji, a dwa porsche ma w garażu .
tej sytuacji z ogierem nie oceniaj, bo nie jej nie znasz. I uwierz - jak pisze edzia - masztalerze z tego stada nie bali się koni
Sa konie tak jak ludzie, nie resocjalizowani, nic na to nie poradzisz. I choć takich jest może procent, a może mniej, są. Bo piszesz o chorobach - acha, więc uważasz, że ktoś bedzie leczył np. glejaka u konia? I co to da?
Leczenie może mieć sens, gdy okaże się, że konia np. boli kręgosłup (zdarza się), czy ma problem z zębami, ale jakoś cienko widzę w polsiej rzeczywistości leczenie powaznych chorób neurologicvznych, bedących, spośród czynników "medycznych", główną przyczyną zaburzeń w zachowaniu.
A propos marchewek - nie zrozumiałeś mnie. Nie trzeba bic konia karmionego marchewkam przez drzwi boksu. niejeden koń tak się "rozbestwia", że szczypie a potem gryzie każdego przechodzacego. I nie występuje w tej bajce zly masztalerz, a jedynie głupi człowiek, który rozpuścił konia.

  Przyszłość Wyścigów Konnych
http://www.zyciewarszawy....27791&page=text

[ŻW] Znaki zapytania wokół wyścigów konnych
autor: JZ, ar, 2007-03-15, Ostatnia aktualizacja: 2007-03-15
Gonitwy na Służewcu mają się zacząć 22 kwietnia. Ministerstwo Skarbu jeszcze jednak nie zatwierdziło umowy dzierżawnej z PSO Łąck.

Miłośnicy wyścigów konnych w Warszawie pytają nas, kiedy zaczniemy podawać przedsezonowe informacje ze służewieckich i krajowych stajni. Nauczeni ubiegłorocznym doświadczeniem (sezon 2006 zaczął się dopiero 19 sierpnia), prosimy o trochę cierpliwości. Najpierw muszą zapaść wiążące decyzje w sprawie organizatora mityngów.
Jak już wcześniej informowaliśmy, ostatecznie nie doszło do parafowania umowy dzierżawnej pomiędzy Polskim Klubem Wyścigów Konnych (PKWK) a spółką akcyjną Polska Galop, którą założyli właściciele i hodowcy koni, trenerzy oraz biznesmeni. Punktem spornym była sprawa podnajmowania przez Polska Galop SA innym podmiotom gospodarczym wydzierżawionych przez nią terenów. Na takie rozwiązanie nie chciał przystać prowadzący pertraktacje prezes PKWK Feliks Klimczak. Z kolei dla Polski Galop zaproponowane prze PKWK warunki okazały się nie do przyjęcia. Ryzyko finansowe było zbyt duże, przy braku jakichkolwiek gwarancji odzyskania zainwestowanych pieniędzy.

W zaistniałej sytuacji PKWK podjął rozmowy z Państwowym Stadem Ogierów w Łącku. Stadnina ta była organizatorem ubiegłorocznego, skróconego sezonu na Służewcu.
– Tym razem pertraktacje z Łąckiem dotyczyły nie użyczenia toru na kolejny sezon, lecz dzierżawy na 30 lat – informuje prezes PKWK. – Umowa została już parafowana. Jej treść analizują obecnie specjaliści Ministerstwa Skarbu, które jest właścicielem warszawskiego hipodromu. Ministerstwo może zatwierdzić umowę w całości lub zasugerować zmiany dotyczące np. krótszego okresu dzierżawy.
– Dopiero po ministerialnej akceptacji – kontynuuje Klimczak – PSO Łąck stanie się faktycznym dzierżawcą toru i organizatorem mityngów konnych. Wtedy będzie mogło podjąć decyzję o sprzedaży wyników gonitw, czyli wyłonić organizatora zakładów wzajemnych.
– Wiem, że czasu jest bardzo mało. Jeśli jednak w ciągu najbliższego tygodnia minister skarbu zaakceptuje umowę parafowaną przez PKWK i Łąck, bomba pójdzie w górę w niedzielę 22 kwietnia – kończy Feliks Klimczak.

  Przyszłość Wyścigów Konnych
Drogi Rzeczniku Koni, proszę przeczytać poniższy post, a zrozumie Pan, że przepraszanie dorpata (vel tx) było przesadą. Nadal twierdzę, że to człowiek podły i bez honoru. Rzucanie podejrzeń o złodziejstwo, bez jakichkolwiek podstaw i dowodów, to ciężki przewinienie nie tylko na tym Forum. Jeśli nie przeprosi naszych kolegów pp. /.../, powinien być WYKLUCZONY z Forum. W zasadzie nasi koledzy mogliby go podać do sądu, ponieważ "dorpad" oczernia ich publiczne, narażając na szwank ich dobre imię. Wstyd dla tego Forum, wstyd dla środowiska, że taki ktoś pisze o wyścigach w popularnym dzienniku.
Przepraszam, że się uniosłam. Mam swoje lata, niejedno widziałam, ale z takim chamstwem, butą i obłudą dawno nie miałam do czynienia.

Oto ten cytat:

dorpat
Grupa IV

Dołączył: 24 Maj 2008
Posty: 24
Wysłany: Wczoraj 21:09

--------------------------------------------------------------------------------

Pan Krzyś, jako prezes szacownego stowarzyszenia, powinien opanować podstawowe zasady ortografii
rozumiem literówki w pośpiechu, ale słowo rzadko pisane "zadko" to lekka błazenada
a swoją drogą radzę uważać na pana Krzysia - wydawało się, że to fajny gość, który chce coś zrobić
teraz mam wrażenie, że robi się łancuszek; /.../- ludzie z ministerstwa skarbu - - Totalizator Sportowy - /.../- wiceburmistrz Ursynowa- /.../- /.../, którzy pod płaszczykiem dobra wyścigów konnych, chcą doprowadzić do ich upadku i rozparcelowania Służewca - jesli ktoś będzie kiedyś chciał odkroić część toru deweloperom to właśnie ta grupa
uważajcie na nich - członkowie stowarzyszenia
chwalą wszystko co zrobi Totalizator nawet jak robi źle - to podejrzane
mówią i piszą, że umowa z Totalizatorem jest super, choć nie znają jej treści - tak może mówić tylko głupiec, albo ktoś kto ma w tym interes i chce coś ukryć
a jaki cel możemieć firma, która wchodzi w wyścigi konne, w biznes, w którym ma zarabiać pieniądze prowadząc zakłady i z miejsca ogłasza, że... nie chce uruchamiać totalizatora - od razu widać, żechodzi im o coś innego, czyli o teren
z góry zakłada straty, wmojej ocenie, by za jakiś czas ogłosić, ze to nieopłacalne i coś trzeba z tymi wyścigami i terenem zrobić
najlepiej dla nich zmienic ustawę, która zabrania teraz sprzedaży toru - tego chciał w swoim poście /.../, a jeśli on to i dalej Totalizator, wiceburmistrz Ursynowa, Minsiterstwo Skarbu Państwa, /.../
w grę wchodząkolosalne pieniądze -dlatego uważajmy na to towarzystwo
musimy uratować hodowlę i wyścigi w Polsce
czy Pan też jest w tym łancuszku Panie /.../? Jest Pan miłosnikiem wyścigów, czy farbowanym lisem?

Post edytowany przez admina

  Kupiłem trefny sprzęt... Będę występował o zwrot kasy...
Nie rozumiem koledzy dlaczego sugerujecie Suniokowi, że przed sądem niczego nie wskóra. Owszem, w sądach rejonowych jednolitość orzecznictwa to fikcja i trzeba się liczyć z tym, że sprawa zostanie przeciągnięta przez dwie instancje, ale z prawnego punktu widzenia sprawa jest prosta:

1. Chłopak kupił motocykl, który okazał się znacząco odbiegać od zapewnień sprzedawcy i w związku z tym odstąpił od umowy, wzywając przy tym sprzedawcę do odbioru bajka i zwrotu ceny oraz kosztów poniesionych w związku z dokonanym zakupem.

2. Powodem odstąpienia od umowy jest stan techniczny motocykla, o którym przedstawiciel serwisu powiedział, że "motocykl nie nadaje się do jazdy" (wyraził to na piśmie). Dodatkowo na tę okoliczność zostanie przeprowadzony dowód z opinii biegłego. Jeśli biegły potwierdzi, że spawanie główki ramy to poważna ingerencja w sprzęt oraz że sprzęt po takiej naprawie nie jest już pełnowartościowy to facet leży.

3. Nawet jeśli biegły powie, że spawanie ramy to normalka i że nie wpływa na bezpieczeństwo, Suniok podnosi argument, że motocykl miał być BEZWYPADKOWY - jako dowód ma wydruk oferty z allegro, w którym sprzedawca o tym zapewnia oraz zeznania 2 czy 3 świadków, którzy byli przy z Suniokiem przy sprzedaży. A o tym, czy motocykl miał dzwona, czy nie, sprzedawca działający w dobrej wierze musi powiadomić nabywcę. Choćby z tego względu, że to wpływa na wartość moto.

4. Ponadto facet sprzedał motocykl w ramach prowadzonej przez niego działalności gospodarczej, więc mamy tu relację Zawodowy Sprzedawca - Konsument. A w takiej sytuacji polskie prawo chroni konsumenta.

5. Do tego wszystkiego ważne jest wystąpienie przed sądem: wywód o tym, że nieuczciwy sprzedawca zrobił w konia dzieciaka, który właśnie spełnia swoje marzenie i poświęca oszczędność swojego życia. Oraz że wyrok w sprawie będzie miał wielkie znaczenie w świecie motoryzacji, ponieważ będzie sygnałem dla nieuczciwych sprzedawców, że remontowanie wraków i wciskanie ich jako pojazdów pełnowartościowych w naszym zaśmieconym padliną kraju już nie popłaca. Do tego fakt, że chłopak mógł mieć wypadek na czymś takim i dla kilku tysi sprzedawca bezpardonowo naraził życie człowieka.

To wszystko są bardzo silne argumenty. Ponadto relacja podmiot zawodowy - konsument. Jak dla mnie sprawa jest oczywista.

Sprzedawca może jedynie starać się wykazać, że przedmiotowe naprawy nastąpiły po sprzedaży, nie sądzę by udało mu się tak przerobić sąd.

  Skaza w szkle - problem pomocy!
to nie jest pekniecie tylko wada producenta,wada producenta,,,,no ja myslalem ze jak sie skleji akwarium,to zanim sie je spakuje,to przeglada sie ze dwa trzy razy???



To bardzo latwo napisac, ale uwierz, ze wcale nie tak latwo dostrzec taki pecherzyk. Gdyby bylo latwo to krisq nie odebralby tego akwarium od sprzedawcy, sprzedawca od dostawcy, dostawca od magazyniera, a magazynier od szklarza
Mi zdarzylo sie juz przejechac 100 km z duzym zbiornikiem, w ktorym tez byl taki pecherz, chociaz akwa obejrzalem wczesniej z kazdej strony, drugi taki zbiornik odebralem na wystawe Zoo-Botanica we Wroclawiu - myslisz, ze nie sprawdzalem go przed odbiorem? A uwierz, ze sie staralem Konia z rzedem temu, kto uchwyci kazdy taki babelek.


a widze ze tak nie jest!!!no tu troche jest inaczej bo kolega odbieral sam,ale jak taka sytuacja jest poprzez allegro i jest taka wada,to powinien pokryc koszta i dolicz jakis dodatek za czas,niestety polska to taki kraj ze sprzedajacy ma racje,a tak nie powinno byc.....zejdzmy na ziemie,he.....moral z tego taki ze kupowac u swoich a nie z allegro.....



Ja akwarium przesylanego kurierem nigdy bym nie kupil. Taka przesylke powinienes obejrzec przed pokwtowaniem odbioru, jesli akwa ma wade to po prostu nie odbierasz i problem z glowy - za nieskuteczna przesylke zaplaci sprzedawca, a nie Ty.

Troche przeginacie z czepianiem sie sprzedawcow - w calej CYWILIZOWANEJ Europie przy niezgodnosci towaru z umowa czy wystapieniu wad, niedorobek itp., w przypadku, gdy zostaly wykryte pozniej niz w chwili sprzedazy, zwrot towaru lezy w gestii konsumenta i odbywa sie na jego koszt. Jesli zamowisz ksiazke w GB albo telefon w DE, ktore beda mialy wady fabryczne, to do sklepu zwracasz je sam i za swoje pieniadze i nikogo to nie interesuje, czy z ksiazka wyjechales na Madagaskar, czy przynosisz na piechote, bo mieszkasz dwie przecznice dalej. A producent/sprzedawca, jesli chce dbac o wizerunek (ale tego prawo od niego nie wymaga), w ramach zadoscuczynienia do wymienionej ksiazki moze dorzucic Ci bombonierke, a do telefonu smycz albo pokrowiec.

  Walne zebranie ZHKFwP!!!
Ja nie czekam na laury i oklaski, to co robię- robię dla siebie i czy ktoś chce wierzyć czy nie- nie dla pieniędzy.


Z pierwszą częścią zdania się zgadzam - robisz dla siebie, jak pytałyśmy co z Twoimi deklaracjami robienia dla związku, to wycofałaś się raczkiem. Co do drugiej części... ja powiedziałaś, można w to wierzyć albo nie, można coś wiedzieć albo nie.

Gdyby tak nie było migiem nie byłoby to moją pasją- chyba wszyscy wiedzą jak się kończy łączenie hobby z zarabianiem... Uwielbiam wszystko co z fryzami i końmi związane, a przy okazji zdobywania wiedzy chcę się nią dzielić z innymi. Dla mnie to naturalne! Też nie raz otrzymuję niemiłe maile i telefony bo wariatów nie brakuje, ale dalej robię to co robię i niech mnie Bozia ma w swej opiece żeby tak było zawsze.


Ja wiem do czego prowadzi łączenie pasji z zawodem - do poczucia spełnienia w życiu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie mogłabym robić w życiu tego, co kocham.

Boomba napisał(a):
uwierzył, zapytał i otrzymał odpowiedź: "WIKKE IS NOT FOR SALE"

Żeby było już całkiem jasne, ja takiej odpowiedzi nie dostałem.
Jak ja pytałem o Wikke, był potencjalnie na sprzedaż, były też inne ogiery, w grą wchodziła sprzedaż lub dzierżawa, ale o szczegółach Holendrzy chcieli rozmawiać już z potencjalnym kupcem (dzierżawcą), w 4 oczy.
Myślę, że temat całkiem nie upadł. Jeśli znajdzie się ktoś poważnie zainteresowany ogierem, Holendrzy mogą nadal rozmawiać. Ja mogę pomóc - umówię z kim trzeba, nagram sprawę. Ktoś chce ogiera Stb?


Świetnie, damiano, Wikke to ja chcę. Załatwiaj, dziękuję.

  PILNE!!!!!!!!SPRAWA ŻYCIA LUB ŚMIERCI 3 KONI PROSZĘ O RADY
oczywiscie ze oczywiste, ale faktem jest rowniez ze gosciu popelnil blad techniczny (albo co bardziej prawdopodobne chcial zaoszczedzic na prowizji)



Ushia, jeśli gość chciał byc nie fair wobec Allegro, to jest sprawa między nim a Allegro, kwestia roszczeń z tytułu należnel dla Allegro prowizji. Tu tego wątku nie rozpatrujmy, bo nie ma nic wspólnego z umową, do jakiej zawarcia doszło między gościem a Fasolcią.

Jeśli zaś gość popełnił błąd, to ma on mały wpływ na samą transakcję. Sprawa znajdzie rozwiązaniew sądzie, który będzie dociekać intencji, a te - co sama przyznajesz - sa oczywiste. Gdyby facet chciał się sądownie spierać z Fasolcią, miałby duże szanse na wygraną. Natomiast gdyby to Fasolcia chciała - nazwijmy rzecz po imieniu - wyłudzić od niego konie za bezcen, sąd najprawdopodobniej unieważniłby tak rozumianą umowę z uwagi na to, że cena rażąco odbiega od rzeczywistej wartości przedmiotu sprzedaży (sąd ma takie prawo, niedawno dośc głośna była sprawa paru cwaniaczków próbujących wykorzystac takie "aukcje informacyjne za złotówkę" do przejęcia przedmiotów dużej wartości pod pretekstem zawarcia prawnie ważnej umowy na drodze licytacji)

Zainteresowanych zapraszam do lektury kodeksu cywilnego - szczególnie artykułów z okolic 70-go oraz 388-390.

i w rezultacie podsumowanie aukcji (czyli umowa) zawiera cene ostateczna 7zl za wystawione 3 konie



Tak twierdzi oprogramowanie serwisu Allegro. Czy tak jest naprawdę ? Ponawiam pytanie: co byłoby, jakby facet po sprzedaży koni zapłacił prowizję od naprawdę uzyskanych przychodów ze sprzedaży ?

Abstrahując od wszystkiego: uważam, że elementarna uczciwość nakazuje w podobnych przypadkach stawać po stronie nie ludzi próbujących cwanie i "za frajer" przejąć różne rzeczy, lecz sprzedających, nawet, jeśli ich zachowanie też coś pozostawia do życzenia.